Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytucje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Instytucje. Pokaż wszystkie posty

środa, 25 lipca 2012

Powstaje europejska mapa kryzysu kultury

Tak, tak ... "Gazeta" razem z brytyjskim "The Guardian" i innymi europejskimi dziennikami tworzy mapę kulturalnych strat na Starym Kontynencie. Możecie się dołaczyć i informować o zamykanych galeriach, klubach, kinach, świetlicach, odwołanych koncertach, premierach...
Żeby dołączyć do akcji wystarczy napisać o takich stratach w waszej okolicy na adres: mapa_strat@agora.pl


Informacja ta pojawiła sie na portalu "Gazety" przy okazji tekstu o zamknięciu działającej od 1991 roku Galerii Manhattan... więc Łodzianie mogą chyba już pisać o jej zamknięciu włączając się do mapowania kulturalnego kryzysu, a wy możecie o szczegółach tej smutnej sprawy dowiedzieć się więcej z wywiadu Doroty Jareckiej z założycielką łódzkiej galerii Krystyną Potocką-Suwalską tu.

środa, 2 maja 2012

ZAPRASZAMY JUŻ W PONIEDZIAŁEK! Różowe okulary PRL-u

W sobotę startują „Różowe okulary PRL-u. Queer Café” - czyli cykl spotkań seminaryjnych, podczas których spojrzymy na okres PRL-u przez pryzmat mniejszości seksualnych. Przed nami dwa miesiące (7 maja – 25 czerwca) cotygodniowych spotkań, w trakcie których słuchacze będą mogli dowiedzieć się jak w literaturze, sztuce i filmie zakodowane były doświadczenia ludzi LGBT w nieprzychylnej odmiennościom kulturze powojennej Polski
Pierwsze spotkanie odbędzie się w No Localu:

7.05.12 (18:00), No Local, ul. Sławkowska 14, Kraków
Wojciech Szymański. "Widzialny, niewidzialny"
Wykład na temat paradoksalnej widzialności niewidzialnego w PRL-u. O reprezentacji, która wyprzedza reprezentowanego. O obrazie bez obrazowanego, o tym, jak obraz umarł na AIDS, zanim obrazowany odbył stosunek.

W tegorocznym cyklu Queer Café Kultura dla Tolerancji zrzuci klapki z oczu historii, a na ich miejsce przywdzieje – jakże by inaczej – różowe okulary. „Różowe okulary PRL-u”. Inspiracją do powstania projektu była Akademia Praw Człowieka i Aktywności Obywatelskiej Fundacji Humanity in Action Polska. Projekt „Różowe okulary PRL-u. Queer Café" realizowany jest dzięki wsparciu Fundacji Humanity in Action Polska oraz Ambasady USA w Polsce.



Spotkania będą odbywać się od 7 maja do 25 czerwca w Krakowie w siedzibie Fundacji No Local, klubie F.A.I.T., Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK oraz w Bunkrze Sztuki. Program obejmuje wykłady mówiące o sytuacji osób LGBT w okresie PRL oraz sztukach wizualnych, literaturze i filmach, które w sposób jawny lub ukryty poruszały tematykę nieheteronormatywnych tożsamości płciowych.

O kolejnych spotkaniach będziemy was informować na bieżąco :)

Więcej możecie też znaleźć na blogu projektu, czyli http://pink-glasses.pl/

piątek, 20 kwietnia 2012

KRYZYS - WE WŁOSZECH PŁONĄ OBRAZY

Dyrektor włoskiego muzeum w Neapolu Antonio Manfredi, zdobył się na desperacki krok, zaczął palić obrazy z kolekcji swojej placówki. Manfredi grozi, że w każdym kolejnym tygodniu ogień strawi kolejne trzy eksponaty. A wszystko to w proteście przeciwko cięciom dotacji dla kultury.

Fot. Franco Castano AP za portalem www.tokfm.pl


Na portalu Tok.fm możemy przeczytać:
"Autorem pierwszego spalonego dzieła był francuski artysta Severine Bourguignon, który całkowicie poparł akcję dyrektora placówki, a swoje płonące dzieło oglądał online. - Stwierdził , że jego praca została poświęcona w słusznej sprawie - donosi BBC"

"Ta akcja ma otworzyć politykom oczy - tłumaczy Antonio Manfredi - Chcemy w ten sposób pokazać, że każdy z tysiąca obrazów, który wystawiamy w naszym muzeum czeka właśnie taki los, jeśli nie dostaniemy pieniędzy na działalność.

Więcej szczegółów i zdjęć, a każe materiał BBC znajdziecie pod linkiem powyżej.

Co myślicie o takiej akcji? Komentując wydarzenie Monika Małkiewicz zwraca uwagę, że ta forma protestu ma swoje fatalne tradycje w historii. To prawda, ale robotnicy kultury są dziś naprawdę zdesperowani...
Link

poniedziałek, 12 marca 2012

SZTUKA BIUROKRACJI - BIUROKRACJA SZTUKI

Miejsce: No Local, ul. Sławkowska 14 IIp.
Data: 16.03.2012 (piątek!)
Godzina: 19.30 – 21.30



Na swoje pierwsze urodziny w 2009 roku Fundacja No Local dostała w prezencie od Rafała Bujnowskiego biurową niszczarkę do papieru.

Mając niecały rok , Fundacja nie podejrzewała nawet w tym czasie, że będzie posiadała 100 metrowy No Local w centrum Krakowa (wielu rzeczy zresztą nie podejrzewała…) i w tamtych szczęśliwych dniach cieszyła się zaadaptowaną na „biuro” przestrzenią, udostępnioną życzliwie przez innego artystę w Składzie Solnym na Podgórzu. Niektórzy pamiętają: ul. Na Zjeździe (nazwa wymowna, straszyło tam duchem zmarłego stróża, a z naszych 12 kwater okiennych nieznani sprawcy systematycznie wybijali cegłami szyby, aż zostało ich tylko 6, żeby nie robić kombatanctwa dodam, że było ciepło, miałyśmy stół, krzesła, a nawet czajnik elektryczny).

Rafał, przyszedł w odwiedziny z wielkim pudłem i powiedział: „Biuro bez niszczarki to żadne biuro”. Wtedy wydało mi się to lekką przesadą. A jednak. Prezent okazał się nieprzyjemnie profetyczny wobec monotonnej codzienności biurokratycznych perypetii, które zna tak dobrze każda organizacja III sektora w Polsce.

Fundacja No Local w osobie niżej podpisanej i Małgorzaty Mleczko, była zachwycona nowym gadżetem, poniszczyła sobie radośnie (wiadomo, urodziny) kilka zbędnych papierów i jedną nieważną już kartę bankomatową. Czarne, błyszczące urządzenie stało dumnie, ale raczej bezczynnie, uprawomocniając biurowość naszego „biura” w początkach działalności.
Przez kolejne trzy lata papiery w No Localu zaczęły się niebezpiecznie mnożyć, zabierając powietrze. Bezustannie rosły stert przejrzałych, niepotrzebnych już nikomu dokumentów, kartek, karteczek, świstków, świsteczków. Każdego dnia więcej i więcej. Dowód naszej walki o istnienie i działanie systematycznie przygotowany na życzenie urzędniczej machiny. Podania. Odwołania. Protokoły. KRS-y, które tracą ważność dla ministerstw, urzędów marszałkowskich i miejskich szybciej niż nadąża się je pobierać z Sądu. Opieczętowane zeszłorocznymi datami bilanse finansowe i statuty fundacyjne. Nieaktualne już rekomendacje dla nas i od nas. I wreszcie dziesiątki odrzuconych i przyjętych aplikacji wnioskowych w 4, 6, a nawet 9 kopiach (!).

Analizując prozę Franza Kafki ( z okazji dziesiątej rocznicy jego śmierci) Walter Beniamin dochodzi do wniosku, „że żywiołem urzędników jest brud” – na padające w „Zamku” pytanie: po co w ogóle przyjmuje się interesantów jeden z nich odpowiada „Aby zaśmiecać schody wejściowe”. To złośliwe stwierdzenie, tak jak pytającej i mnie bardzo przemówią po 4 latach prowadzenia fundacji do przekonania. Zastanawiam się, czy to sztuka tak bardzo przyciąga biurokrację, czy biurokracja sztukę? Jak na ironię, ciążenie ku sobie obu tych odległych światów, jest bezdyskusyjne.

Pytanie pozostawiam otwarte i odpalam niszczarkę…



WSZYSTKICH, którym bliskie są podobne rozważania, a sterty zalegających, niepotrzebnych dokumentów, papierów, wydruków i ich kopii zaczynają tłamsić inicjatywę i odbierać przestrzeń zapraszamy na oczyszczające niszczenie:
Miejsce: No Local, ul. Sławkowska 14, II p.
Data: 16.03.2012 (piątek)
Godzina: 19.30 – 21.30


P.S. Co zrobimy z dokumentami zmielonymi na śmieci? Ja chętnie sprawdzę ile No Localu wypełnią – a potem niech sobie spłoną.. Rafał sugerował wystrzelenie ich z fajerwerkami lub ewentualnie przerobienie na papier toaletowy. Małgorzata popiera ostatni pomysł. Jak to się skończy zobaczymy – jesteśmy jak zawsze otwarte na propozycje…

poniedziałek, 20 lutego 2012

Otwarcie wystaw w MOCAKu

Miała być moja fotorelacja z MOCAKu (4 wystawy: Artysta = dzieło sztuki, Tranzyt, Ja jako Roberta oraz Komiks. Legendy miejskie)...

... ale w konsekwencji pozostawienia ładującej się baterii do aparatu w domu.. będą zdjęcia Kamili Buturli, która uratowała sprawę i podzieliła się z Art Aktualiami zdjęciami, a nawet zrobiła zdjęcie mnie i Kaśce Maniak (!) - obie zazwyczaj jesteśmy po drugiej stronie obiektywu, ale tym razem przemogłyśmy się by sobie nie odmówić klasyki wernisażowej z duetem Eva&Adele ;)

(od lewej: Patrycja Musiał, wiadomo: Eva&Adele, Katarzyna Maniak)
Foto: Kamila Buturla


Foto: Kamila Buturla


Kamila, Dziękujemy :)

Linkuję też tekst Doroty Jareckiej z Dużego Formatu o mistrzyniach bywania Eva&Adele - czytamy tu.

Tekst z GW krakowskiej o wyżej wymienionych

Tekst z GW krakowskiej o otwarciu w MOCAKu i o tym jak służy skandal kulturze... ;)

wtorek, 10 stycznia 2012

Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie - reset, czy restart?

Od budowy muzeum nie ma odwrotu - mówił w lipcu 2011 wiceprezydent Warszawy Jacek Wojciechowicz, o planowanej dla MSN inwestycji i projekcie Christiana Kereza na pl. Defilad.

Dziś warszawska Wyborcza w dużym tekście Iwony Szpali i Dariusza Bartoszewicza poświęconym rozwojowi sytuacji wokół budowy nowego budynku (o ile można mówić tu o rozwoju) opisuje nowy pomysł urzędników na siedzibę MSN.

"Ratusz przygotowuje już wariant awaryjny. Chce tymczasowo ulokować muzeum na 4,3 tys. m kw. salonu Emilia. Jest przestronny, ma solidną konstrukcję. Mieszczą się w niej duże gabaryty: meblościanki, wersalki. Czyli zmieszczą się też nowoczesne instalacje. Stropy powinny wytrzymać. - Sprawę traktuję bardzo poważnie - zapewnia Wojciechowicz."


Tymczasowa siedziba Muzeum znajduje się przy Pańskiej 3, na tyłach wspomnianego pawilonu Emilia, gdzie dziś funkcjonuje sklep meblowy.

Wariant awaryjny to wg. Jacka Wojciechowicza konieczność spowodowana niewywiązywaniem się Kereza z umowy - o współpracy z architektem wiceprezydent mówi: "Jeśli dojdzie do rozstania, to z winy pana Kereza, który nie wywiązuje się ze zobowiązań. Jesteśmy jak klient, który zamówił garnitur, przyszedł na przymiarkę, ale okazało się, że krawiec nawet nie zdjął miary."

Trochę inne światło rzuca na sprawę fakt, że ratusz nie ma praw do całości gruntu pod planowanym muzeum - trudno myśleć o rozpoczęciu budowy bez rozwiązania kwestii własności, a ta jest o tyle skomplikowana, że przedwojenni właściciele domagają się zadośćuczynienia za kilka tysięcy metrów kwadratowych, a miasto chce zapłacić za 300 m kw., bo więcej pod muzeum nie potrzebuje - wobec tego właściciele odmawiają zgody na niekorzystne dla siebie rozwiązanie.

Cała sprawa ma też swój kontekst polityczny, decyzję o budowie zapadła gdy rządziła ekipa PiS, i teraz podobno PO niechętnie spogląda na inwestycje, co tłumaczyło by opieszałość urzędników w rozwiązywania kwestii własności działki na pl. Defilad i pomysły awaryjne.

Sprawa rozwiązania, czy też kontynuowania współpracy z Kerezem ma ostatecznie rozstrzygnąć się do końca stycznia tego roku.

poniedziałek, 2 stycznia 2012

LEGO Libery w kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie

30 grudnia 2011 Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie sfinalizowało zakup pracy "Lego. Obóz koncentracyjny" (1996) Zbigniewa Libery .


Praca "Lego. Obóz koncentracyjny" wyprodukowana została przez artystę w trzech egzemplarzach - jeden znajduje się w zbiorach Jewish Museum w Nowym Jorku, drugi w publicznej galerii we Włoszech, trzeci był w posiadaniu prywatnego kolekcjonera w Norwegii. To ten egzemplarz - dzięki wsparciu ofiarodawców - znalazł się w kolekcji Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie. Muzeum odkupiło pracę od norweskiego kolekcjonera sztuki za wynegocjowaną uprzednio kwotę 55.000 euro, czyli 245.025 złotych, z czego 153.320 złotych to darowizna od Towarzystwa Przyjaciół Sztuki Nowoczesnej w Warszawie.


Praca Zbigniewa Libery „Lego” (1996) to jedna z ikon polskiej sztuki po 1989 roku. Projekt składa się z fotografii i opakowań klocków Lego tworzących zestaw - obóz koncentracyjny. LEGO udostępniło Liberze klocki za darmo, bez wiedzy o tematyce projektu - po wystawie w Danii, gdy okazało się, że na pudełkach pojawił się kontrowersyjny napis "sponsorowane przez LEGO Systems”, firma podjęła kroki prawne przeciwko Liberze, jednak w końcu, pod presją kampanii medialnej, odstąpiła od procesu.
„Lego” Libery było też było też przyczyną skandalu na Biennale w Wenecji w 1997 roku – kurator pawilonu polskiego Jan Stanisław Wojciechowski zaprosił, artystę do współpracy, ale uznał, że „Lego” to zbyt kontrowersyjna praca , która negatywnie wpłynie na stosunki polsko-żydowskie i nie zgodził się na jej pokazanie.
W konsekwencji Zbigniew Libera w ogóle zrezygnował z wystawy w pawilonie polskim na Biennale. Jako komentarz do tego wydarzenia powstał cykl „Mistrzowie” (2003) – seria publikacji w prasie sfałszowanych, obszernych artykułów, prezentujących twórczości osób, które dotąd były negowane przez oficjalną historię sztuki polskiej jak Andrzej Partum, Jan Świdziński, Leszek Przyjemski, Anastazy Wiśniewski i Zofia Kulik.


Poniżej fragment wypowiedzi Libery z książki „Drżące ciała. Rozmowy z artystami” Artura Żmijewskiego:

„Lego. Obóz koncentracyjny” wzbudził tyle szumu, byłem zapraszany na jakieś konferencje, byłem zmuszony osobiście odpowiadać na rozmaite zarzuty. Między innymi miałem wykład podczas sesji zorganizowanej przez Fundację Auschwitz w Brukseli. To było dla mnie bardzo istotne przeżycie. Mówiłem do Żydów, spośród których wielu przeżyło obozy koncentracyjne. Mówiłem o moich inspiracjach, o podręcznikach historii, z których się uczyłem, gdzie są zdjęcia z Auschwitz, z Majdanka, o wizualnych treściach, którymi byłem otoczony jako dziecko. Kto się urodził w Polsce, ma do czynienia z tym tematem w sposób naturalny. Wyjaśniałem, pokazywałem slajdy… w pewnym momencie powstało zamieszanie na sali, awantura, krzyki, zdjąłem słuchawki i usłyszałem: „powiesić go, spalić tę pracę, uciszyć go”. Ktoś inny krzyczał, że nie, właśnie „niech kontynuuje”. Wreszcie przewodniczący sesji uspokoił zebranych na tyle, żebym mógł kontynuować. Tłumaczyłem, że tą zabawką chciałem pokazać, jak się uczy pewnego modelu społecznego, bo ta zabawka dotyczy formy organizacji społecznej – w jaki sposób się to przedstawia, jak modeluje się dzieci przy pomocy zabawki. Lego jest do tego idealne. Po wykładzie odbyła się bardzo ostra dyskusja, z jednej strony, że sztuka jest za słaba, aby wyrazić Holocaust, z drugiej zaś, jak mogłeś sięgnąć po tak mocne środki wyrazu.

piątek, 21 maja 2010

Nowi dyrektorzy

Zamiany na polu instytucjonalnym, jakie obserwujemy obecnie w Polsce i na których tak mocno się ostatnio skupiamy, są interesującym tematem. W końcu, najprawdopodobniej, dojdzie w związku z nimi do poważnych przetasowań.


Daniel Birnbaum

Tymczasem ciekawe przetasowania mają miejsce także w związku z nominacją Daniela Birnbauma na dyrektora Moderna Museet w Sztokholmie. Zastąpi on, odchodzącego 31 października, Larsa Nittve.


Lars Nittve

Nominacja odbyła się już w tydzień po tym jak Birnbaum ustąpił ze stanowiska rektora Städelschule Staatliche Hochschule we Frankfurcie nad Menem i dyrektora akademickiej (w sensie przyuczelnianej, rzecz jasna ;)) galerii Portikus, którą kierował od 2001 roku. Na uczelni Birnbauma zastąpi Nikolaus Hirsch - architekt, kurator i teoretyk sztuki.

Będziemy obserwować z równą ciekawością dalszą działalność Portikus i Moderna Museet.


Nikolaus Hirsch

wtorek, 27 kwietnia 2010

Konkurs na dyrektora krakowskiego Bunkra Sztuki ogłoszony

ZARZĄDZENIE NR 811/2010
PREZYDENTA MIASTA KRAKOWA
Z DNIA 15 kwietnia 2010 r.

w sprawie ogłoszenia konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora Galerii Sztuki
Współczesnej „Bunkier Sztuki” w Krakowie. Na podstawie art. 30 ust. 1, ust. 2 pkt 5 ustawy z dnia 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym (tekst jednolity: Dz. U. z 2001 r., Nr 142 poz., 1591, z późn. zm.), art. 16 ust.1, 2 ustawy z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej (tekst jednolity z 2001 r. Dz. U. Nr 13, poz. 123, z późn. zm.) oraz rozporządzenia Ministra Kultury z dnia 30 czerwca 2004 r. w sprawie organizacji i trybu przeprowadzania konkursu na kandydata na stanowisko dyrektora instytucji kultury (Dz. U. Nr 154, poz. 1629) zarządza się, co następuje:

§ 1.
Ogłasza się konkurs na kandydata na stanowisko dyrektora Galerii Sztuki Współczesnej „Bunkier Sztuki” w Krakowie, zwanej dalej „Bunkrem Sztuki”, z siedzibą w Krakowie przy Pl.Szczepańskim 3a.

§ 2.
1. Do konkursu na stanowisko dyrektora Bunkra Sztuki może przystąpić osoba, która spełnia następujące warunki:
1) ma pełną zdolność do czynności prawnych;
2) korzysta w pełni z praw publicznych;
3) ukończyła studia wyższe magisterskie;
4) ma co najmniej 3 letni staż pracy na stanowiskach kierowniczych;
5) posiada udokumentowaną działalność w zakresie prezentacji sztuki, w tym w szczególności działalności wystawienniczej;
6) posiada znajomość przepisów prawnych dotyczących organizowania i prowadzenia działalności kulturalnej;
7) jest nie karana;
8) legitymuje się dobrym stanem zdrowia, pozwalającym na pracę na stanowisku kierowniczym;
9) posiada biegłą znajomość co najmniej jednego języka obcego.
2. Preferuje się kandydatów posiadających:
1) znajomość prawa zamówień publicznych w kulturze, zagadnień z zakresu finansów publicznych oraz administracji;
2) umiejętności i doświadczenie w kierowaniu zespołem i zarządzaniem projektami;
3) predyspozycje i zdolności organizatorskie;
4) doświadczenie i znajomość zagadnień pozyskiwania funduszy pozabudżetowych oraz z Unii Europejskiej;
5) wykształcenie wyższe z zakresu sztuk plastycznych lub organizacji i zarządzania.

§ 3.
1. Wnioski składane przez kandydatów na stanowisko dyrektora Bunkra Sztuki, zwanego dalej „dyrektorem” muszą zawierać:
1) pisemne zgłoszenie się do konkursu z motywacją kandydowania na stanowisko dyrektora;
2) pisemne opracowanie koncepcji programowej, organizacyjnej i finansowej zarządzania instytucją;
3) kwestionariusz osobowy z fotografią;
4) życiorys z opisem dotychczasowej pracy zawodowej;
5) kserokopie dyplomu ukończenia studiów wyższych oraz kursów kwalifikacyjnych lub innych form kształcenia,
6) kserokopie świadectw pracy z dotychczasowych miejsc pracy,
7) aktualne zaświadczenie o stanie zdrowia pozwalającym na pracę na stanowisku kierowniczym;
8) oświadczenia lub zaświadczenia o niekaralności oraz oświadczenie, że nie toczy się przeciwko niemu postępowanie karne.
9) oświadczenie, że kandydat wyraża zgodę na przetwarzanie swoich danych osobowych zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926, z późn. zm.);
2. Do wniosku mogą być dołączone inne dokumenty w tym opinie lub rekomendacje.
3. Wymagane dokumenty należy złożyć w zamkniętej kopercie z podanym adresem zwrotnym, numerem telefonu kontaktowego oraz adresem poczty elektronicznej z dopiskiem: „Konkurs na stanowisko dyrektora Galerii Sztuki Współczesnej „Bunkier Sztuki” w Krakowie” w ciągu 60 dni od daty ukazania się ogłoszenia w prasie lokalnej. Oryginały dokumentów, o których mowa w ust. 1 pkt. 5 i 6 należy przedłożyć w trakcie rozmowy kwalifikacyjnej.
4. Wniosek o przystąpienie do konkursu winien być złożony na stanowisku nr 6 w Kancelarii Magistratu Urzędu Miasta Krakowa, Kraków Plac Wszystkich Świętych 3-4 (w godzinach pracy Urzędu Miasta Krakowa) lub przesłany na adres: Urząd Miasta Krakowa, 31-004 Kraków, Plac Wszystkich Świętych ¾.
5. Oferty, które wpłyną po wyżej określonym terminie nie będą rozpatrywane.
6. Z warunkami organizacyjno – finansowymi działalności instytucji można zapoznać się w sekretariacie Bunkra Sztuki, nr tel. 12 423 12 43.
7. Konkurs prowadzony jest w języku polskim.

§ 4.
1. Postępowanie konkursowe rozpoczyna się z dniem wejścia w życie niniejszego zarządzenia a planowany termin jego zakończenia ustala się na dzień 30 września 2010 r.
2. Konkurs zostanie przeprowadzony przez Komisję Konkursową powołaną przez Prezydenta Miasta Krakowa.
3. O miejscu i terminie przeprowadzenia rozmów kwalifikacyjnych kandydaci zostaną powiadomieniu pisemnie i telefonicznie.

§ 5.
Kandydat wyłoniony w konkursie zostanie zatrudniony na stanowisku dyrektora Bunkra Sztuki na podstawie powołania na czas określony, na warunkach wskazanych przez Prezydenta Miasta Krakowa.

§ 6.
Obsługę Komisji konkursowej związaną z postępowaniem konkursowym oraz działalnością Komisji zapewnia Wydział Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

§ 7.
Ogłoszenie o konkursie na stanowisko dyrektora Bunkra Sztuki zostanie zamieszczone w Biuletynie Informacji Publicznej, w dzienniku ogólnopolskim, w prasie lokalnej oraz podane do wiadomości pracownikom Bunkra Sztuki, a informacja o wynikach konkursu będzie umieszczona na stronie internetowej Biuletynu Informacji Publicznej www.bip.krakow.pl w terminie 14 dni od dnia zatrudnienia wybranego kandydata albo zakończenia procedury konkursu, jeżeli do zatrudnienia nie doszło.

§ 8.
Wykonanie zarządzenia powierza się Dyrektorowi Wydziału Kultury i Dziedzictwa Narodowego.

§ 9.
Zarządzenie wchodzi w życie z dniem podpisania.
Prezydent Miasta Krakowa
/ - /

środa, 7 kwietnia 2010

Materka w Tygodniku Powszechnym

Zazwyczaj nasze milczenie na blogu zbiega się z okresem wzmożonej pracy w wiadomej fundacji - patrz logo po lewej ;)

Tym razem pochłonęło nas zamknięcie projektu Smoleńsk 22/8 i kolejne wnioski. Wczoraj o 3 w nocy wypuściłyśmy w świat grube koperty, które dziś wylądowały instytucji właściwej ;)


Bartek Materka, Bracia, 2009, 200x200 cm, olej na płótnie

Tymczasem, tuż przed zamknięciem wystawy "Klatka" Bartka Materki w krakowskim Bunkrze Sztuki zapraszam do Tygodnika Powszechnego, w którym znajdziecie recenzję niżej podpisanej.

środa, 24 lutego 2010

Fotorelacja z wernisażu w Bunkrze

Przedstawiamy kilka zdjęć z wczorajszych wernisaży w krakowskim Bunkrze Sztuki. Otworzono dwie wystawy: Konrada Pustoły Dark Rooms i Bartka Materki Klatka - obie do 11 kwietnia 2010 r.


Bartek Materka, Cecylia Malik, Patrycja Musiał


Dominik Kuryłek, Karolina Kolenda


Ewa Łączyńska, Agata Biskup


Łukasz Białkowski, Paweł Gardynik


Joanna Krawczyk, Magda Pytlak


kuratorka wystawy Bartka Materki, Beata Nowacka-Kardzis i Robert Kardzis


Agata Biskup i Rafał Nowicki


Katarzyna Barańska, Anna Seweryn i koordynatorka wystawy Konrada Pustoły, Beata Seweryn

Gratulując obu artystom wystaw, chcemy przeprosić za brak zdjęć z Dark Rooms - aranżacja ekspozycji pozwala delektować się pracami Konrada, ale nie znosi żadnej konkurencji ;)

niedziela, 14 lutego 2010

Praca i zamiecie śnieżne

W Fundacji dużo pracy. Przygotowania do dwóch marcowych wydarzeń trwają, nawet w skrajnie trudnych warunkach na trasie Warszawa-Kraków;)


Jak widać problemy z atakiem zimy nie omijają nawet I klasy Intercity

Pierwsze w Cieszynie, w Galerii Szarej - wystawa Przemka Czepurko Silnik/Engine - wernisaż 3 marca. Silnik to para-enviroment Przemka zbudowany poprzez zestawienie ze sobą prac odtwarzających/przedstawiających moment progowy wypadku, traktowanego tutaj jako ceremoniał przejścia, kiedy rządzące się autonomiczną logiką odczucie czasu i przestrzeni podlega subiektywizacji, a prawa fizyki przestają być punktem odniesienia.

Drugie w Krakowie, polsko-niemiecki projekt traktujący o bolesnym procesie gentryfikacji pt. ul. Smoleńsk 22/8 - otwarcie 16 marca, zakończenie z końcem miesiąca. Kuratorkami Ulicy Smoleńsk są Cecylia Malik i Justyna Koeke, współpracuje z nimi Kasia Maniak, a całość powstaje przy współpracy Fundacji No Local i niemieckiego Interventionsraum.
O akcji możecie już czytać i śledzić na bieżąco jej rozwój na blogu http://www.ulicasmolensk.blogspot.com/ i po dodaniu się do profilu Ulica Smolensk Facebooku.

I kilka zdjęć z podróży...


Gdzieś między Warszawą a Krakowem, szaro-bura Polska zas(y)pana, fot. MM


Gdzieś między Warszawą a Krakowem, szaro-bura Polska zas(y)pana, fot. MM

piątek, 12 lutego 2010

Thea Djordjadze

Drugą berlińską fascynacją rozwiniętą dzięki 5. Berlin Biennale jest twórczość Thei Djordjadze. Piszę o tym, bo jutro - to jest w sobotę, 13 lutego o 19.00 w FGF otwarcie, długo oczekiwanej przeze mnie, jej indywidualnej wystawy.

Może przyjmę zbyt osobisty ton, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia, a jedno ze zdjęć jej pracy z Neue Nationalgalerie od dwóch lat widnieje na pulpicie mojego laptopa. Kilka razy próbowałam je nawet zmienić, ale jak na razie nie potrafię ;)


Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko

W blogowym skrócie:

Jej prace często balansują pomiędzy abstrakcją, a reprezentacją. Na pierwszy rzut oka wydają się mocno wyabstrahowane, kiedy tak naprawdę są dobrze osadzone w rzeczywistości i teorii. Geometryczne, zimne formy z niemal poetyckim wyczuciem przełamywane są używanym przez nią materiałem - któremu, jak sama mówi nie raz się poddaje. Każdy szczegół to mała całostka (ensemble), będąca częścią otwartej całości. Wielka perfekcjonistka. Ale najbardziej lubię u niej element, nazwijmy to świadomego błędu w skrypcie.

Dla mnie jej prace są doskonałe w swojej niedoskonałości!



Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko

Modernizujące, mocne, geometryczne formy, nawiązujące do architektury Neue Nationalgalerie rozbijane są organicznymi elementami, gipsowymi formami (stworzyła coś na kształt wystawy w wystawie). Długo byłam zaskoczona jak, analityczna i mocno nawiązująca do modernizmu artystka z tak wielką wrażliwością używa miększych form. Kiedy jednak dowiedziałam się, że przez wiele lat była asystentką Rosemarie Trockel stało się to jasne. A tym bardziej mój podziw dla niej wzrósł - w końcu nie jest to zbyt łatwe, pracując z mocną osobowością, stworzyć tak wyrazisty, własny sposób wypowiedzi artystycznej.


Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko


Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko


Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko


Thea Djordjadze, Neue Nationalgalerie, fot. M.Mleczko

środa, 10 lutego 2010

Kij i marchewka

Przeglądając stronę ngo.pl natknęłam się na fascynujące szkolenie. Myślę, że wszystkim freenalcerom i samo-zatrudnionym działającym w kulturze mogłoby się przydać ;)

19 lutego w godzinach od 17.30 do 22.00, Zespół Szkół nr 68, ul. Hoża 11/15 w Warszawie.

Nie mogę wręcz uwierzyć, że nie dam rady na nie dotrzeć do Warszawy - szczęśliwcy, którzy mają tak blisko i mogą! To doprawdy pech, że jedziemy w ten, a nie przeszły piątek. Dobra cena - za jedyne 100 PLN masz wyjątkową okazję poznać najnowszą technikę zaawansowanego zarządzania sobą. Nie zastanawiaj się zbyt długą, dołącz! Ilość miejsc ograniczona.

Serwis duchowy.pl i ks. Andrzej Sikorski zapraszają na warsztaty rozwoju osobistego: Kij i marchewka, zaawansowane narzędzia zarządzania sobą, które odbędą się 19 lutego 2010 w Warszawie.

Prowadzącym jest wybitna postać Konrad Milewski - autor cieszącej się wielkim powodzeniem książki "Niebo na Ziemi", coach i mentor, który zarządza przez charyzmatyczne przywództwo.

Polecamy zapoznanie się z pełnym ogłoszeniem pod tym linkiem. Naprawdę warto. Organizatorzy udowadniają w nim, że się nie lenią i naprawdę dobrze zarządzają sobą - poza suchymi informacjami, można przeczytać też komentarze szczęśliwców, którzy w warsztatach brali już udział.

poniedziałek, 8 lutego 2010

Nazistowskie grabierze i dzieła sztuki (George Grosz, Camille Pissarro)

W USA prasa komentuje dwa przypadki związane z roszczeniami wobec prac Grosza i Pissarra.

Niedawno nowojorski sąd oddalił pozew spadkobierców (bliżej nam nie znanych) George'a Grosza wystosowany wobec Museum of Modern Art (MoMA). Wnioskowali w nim o oddanie trzech prac - Portrait of the Poet Max Hermann-Neisse (with Cognac Glass) z 1927, Self-portrait with a Model z 1928 i Republican Automatons z 1920, które rzekomo zostały zagrabione przez nazistów w latach 30. Po analizie ich skomplikowanej historii, MoMA zaprzeczyła, by te dzieła zakupione do jej kolekcji między 1946 a 1954, pojawiły się na rynku w efekcie nazistowskich grabieży.


George Grosz's "Portrait of the Poet Max Herrmann-Neisse" (1927)

Druga sprawa dotyczy, leciwego już mieszkańca San Diego, który sądzi się z rządem Hiszpanii o prawo do obrazu Pissarra Rue Saint Honoré—Afternoon, Rain Effect z 1897 roku. Jak twierdzi 88 letni Claude Cassirer, płótno zostało odebrany jego babce przez nazistowskiego marszanda, kiedy uciekała ona z Niemiec w 1939 roku. Uznawany za zaginiony, rzeczony obraz Pissarra pojawił się na rynku w 1976 roku i został zakupiony przez Barona Thyssena. W 1993 roku przeszedł on na własność rządu hiszpańskiego razem z częścią kolekcji Thyssen-Bornemisza i znajduje się od tego czasu w Madrycie w Muzeum Thyssen-Bornemisza. Sprawa jest dość skomplikowana bo pan Claude Cassirer chce się sądzić w USA (walka o to trwa już od 2005 roku) - to raz, a dwa w 1958 roku, kiedy pracę uznano za zaginioną, jego babcia, Lilly, dostała rekompensatę od niemieckiego rządu w wysokości 120,000 marek (61,300 euro).


Camille Pissarro, Rue St. Honore: Afternoon, Rain Effects, 1897

Zainteresowani mogą przeczytać więcej pod dwoma linkami: Grosz - tu, a Pissarro - tu i tu.

środa, 3 lutego 2010

Tino Sehgal w Guggenheim Museum, Joanna Warsza w Goldex Poldex

29 stycznia Solomon R. Guggenheim Museum (komunikat prasowy możecie przeczytać tutaj) w NYC otworzyło indywidualną wystawę Tino Sehgala. Na jej potrzeby rotunda została całkowicie "wyczyszczona" - co daje widzom świetną okazję do obcowania także z architekturą. Wystawa, organizowana w ramach obchodów 50-lecia muzeum Guggenheima, składa się z dwóch realizacji. Na parterze można doświadczyć The Kiss, a rampę „zajmuje” This Progress. Więcej o samej wystawie w bardzo lekkiej recenzji NY Times tutaj.


A photo taken on an iPhone shows “The Kiss,” part of Tino Sehgal’s show at the Guggenheim Museum

Zazdroszczę tym, którzy nie mieli do tej pory styczności z Sehgalem. The Kiss po raz pierwszy widziałam na bb4 w 2006 roku kuratorowanym przez Maurizio Cattelana, Massimiliano Gioni i Ali Subotnick. Wchodzących do zrujnowanej kamienicy na Auguststrasse 24/25 widzów Sehgal przenosił w świat bezpowrotnie minionego przepychu.


Sala lustrzana na Auguststrasse 24/25

Na miejsce realizacji swojej pracy wybrał powstałą w 1913 roku za sprawą Fritza Bühlera salę balową, zwaną Bühlers Ballhaus, a po śmierci właściciela w trakcie I Wojny Światowej Clärchens Ballhaus - od imienia wdowy Clary, która prowadziła lokal do 1967 roku. Było to miejsce z wyjątkową, dość skomplikowaną historią, wokół którego narosło niemało mitów. Wiadomo, że częstym gościem był tam fotograf Heinrich Zille, a Otto Dix zaprojektował plakat, który funkcjonuje do dziś, mimo, że miejsce w międzyczasie zmieniło nazwę na Ballhaus Mitte.


Plakat Otto Dixa

Pamiętam jak duże wrażenie zrobiła na mnie mieszanka wiszącej w powietrzu, niewypowiedzianej historii miejsca i tańczącej pary – interpretatorów jak mówi Sehgal. Tak się złożyło, że kiedy weszłam do środka, nie było tam nikogo poza tancerzami. Doświadczyłam całkowicie hipnotycznego wrażenia, mającego w sobie coś z podglądactwa i zmieszania/zawstydzenia. Siadłam w kącie, żeby, co dość zabawne, „nie przeszkadzać”. Czułam się trochę jak intruz, ale jednocześnie częścią większej całości. Mimo, że nie wolno mi było, chciałam zrobić zdjęcie, ale wydawało mi się, że mogę tym zniszczyć tę intymną sytuacje, w której uczestniczyłam. I nie powiem, nie bez znaczenia dla mojego zainteresowania był poziom przystojności tancerza ;) W każdym bądź razie, nagle ów tancerz popatrzył mi w oczy – zabieg dość zrozumiały, bo dzięki niemu wszystkie emocje, które do tej pory opisywałam zostały podniesione do zenitu – a ja zostałam przyłapana na podglądaniu. Ten gest i to spojrzenie sprawiło, że pokryłam się rumieńcem i speszyłam jak 13 latka. Następnego dnia wróciłam, ale czar prysł. Być może było to doświadczenie całkowicie niepowtarzalne. Idąc po raz kolejny wiedziałam też, co mnie czeka. A być może dzień wcześniej miałam szczęście być częścią wyjątkowo intymnego, bo tylko trzyosobowego spektaklu. Swoją drogą tancerz też się zmienił.

Wystawę polecamy, a w międzyczasie krakowian zapraszam do Goldexu Poldexu, gdzie we wtorek, 9 lutego o 19.00 Joanna Warsza poprowadzi wykład połączony z prezentacjami video Nie dla spektaklu – taniec konceptualny i krytyczny. O projektach Xavier le Roy, Jérôme’a Bela, Tino Sehgala, Grand Magazin, Yvonne Rainer.

A do tematu Berlin Biennale jeszcze wrócę.

wtorek, 2 lutego 2010

Potentat komputerowy, Michael S. Dell kupił archiwum agencji Magnum

W połowie grudnia 2009, jak wczoraj podał NY Times, dwie ciężarówki pełne archiwalnych zdjęć zbieranych ponad pół wieku przez agencję Magnum opuściły NYC kierując się w stronę miejscowości Austin w Texasie.

Archiwum agencji Magnum jest jednym z najważniejszych zbiorów fotograficznych 20. wieku. Składa się na nie ponad 180 000 dokładnie opisanych zdjęć. Mark Lubell, obecny dyrektor Magnum, podobno śledził GPSem całą podróż, co do sekundy.



Od momentu założenia w 1947 roku agencji przez Roberta Capa, Henriego Cartier-Bressona, George’a Rodgera, Davida Seymoura i Williama Vandiverta zdjęcia magazynowane były w siedzibie Magnum, która na przestrzeni lat przemieszczała się po Manhattanie. Jednocześnie prowadzono prace nad skanowaniem fotografii w celu przygotowania cyfrowego archiwum, a w związku z postępującą digitalizacją zasobów od 2006 roku mówiło się o sprzedaży zbiorów.

W poprzednim roku, po cichu, archiwum Magnum zostało sprzedane MSD Capital – prywatnej firmie inwestycyjnej należącej do potentata komputerowego Michaela S. Della, która doszła do porozumienia z Harry Ransom Center – imponującej zbiorami biblioteki i jednocześnie archiwum – znajdującym się w Austin na terenie University of Texas. Pierwszy raz zbiory dostępne będą publicznie na tak szeroką skalę.

Dyrektor Ransom Center, Thomas F. Staley, zapowiedział, że planują oni zeskanować wszystkie fotografie (Magnum zdigitalizowało ok. połowy zbiorów), poddać je badaniom historycznym i organizować wystawy skupiające się na fragmentach archiwum.

Ani Magnum, ani MSD nie chcieli komentować transakcji, ani podać kwoty na jaką opiewała – trzeba dodać, że sprzedano odbitki, prawa zostają w agencji i przy fotografach/ich spadkobiercach. NY Times powołując się na anonima mającego wgląd w sytuację podał, że Ransom Center ubezpieczyło kolekcję na ponad 100 milionów dolarów.

Tak jak inne agencje fotograficzne, Magnum w ostatnich latach notowało spadek dochodów – jest to efekt przekwalifikowywania się gazet i magazynów na obieg sieciowy, rozwoju amatorskiej fotografii i jej rosnącej popularności w Internecie. W planach Libella jest przeprowadzenie zmiany, która ma ukierunkować agencję Magnum (obecnie reprezentuje ona 13 spuścizn oraz 51 członków w tym m.in. fotografów takich jak Bruce Davidson, Eve Arnold, Susan Meiselas, Martin Parr i Alec Soth) na rozwój w Internecie, uniezależniając ją od papierowych publikacji, a stawiając na niezależność w dokumentowaniu i przedstawianiu światowych wydarzeń i kreowaniu trendów.

W ramach ciekawostek: najstarsze fotografie z archiwum Magnum pochodzą z czasów przed powstaniem agencji – są to prace Roberta Capa z czasów hiszpańskiej wojny domowej, a ostatnia pochodzi z 1998 roku, kiedy to Magnum przestało używać odbitek do dystrybucji zdjęć.

wtorek, 26 stycznia 2010

Uwaga! Picasso i śliskie podłogi

Nowojorskie Metropolitan Museum of Art ma problem... nie tylko z śliskimi podłogami ;)

Polska i zagraniczna prasa rozpisywała się o iście allenowskim wydarzeniu. W niedzielę muzeum podało, że w miniony piątek, miłośniczka sztuki uczestnicząca w kursie historii sztuki potknęła się i upadła nieszczęśliwie na jeden z pierwszych obrazów okresu różowego Picassa Aktor. 15 centymetrowe rozdarcie w rogu płótna powstało w ten sposób po 105 latach od daty stworzenia obrazu. Na szczęście zniszczenie nie jest bardzo poważne, a obraz zostanie poddany konserwacji. Muzeum liczy na to, że po naprawie uszkodzenie będzie niezauważalne.


Picasso, Aktor, 1904-05, Metropolitan Museum of Art

To naprawdę pech! Mogła upaść na tyle prac, w końcu Met ma ogromne i bogate zbiory! Jednak zgodnie z prawem Murphy'ego padło na Picassa, któremu to właśnie muzeum poświęca obszerną wystawę w kwietniu tego roku (otwarcie 27 kwietnia 2010, info tu).

czwartek, 14 stycznia 2010

Maciejowki w Paryżu

Nowa wystawa jednego z naszych ulubionych artystów - Marcina Maciejowskiego w Galerie Thaddaeus Ropac w Paryżu (otwarta 6 stycznia) pokazuje że Marcin jest (jak zawsze zresztą) w świetnej formie.



Tytuł wystawy - Are you Really from the Art World? - został zaczerpnięty z dymku dialogowego jednego z obrazów, które można oglądać do 9 lutego na wystawie. Kilka obrazów jest też dostępnych on-line tu.

Malarz z iście kronikarskim zacięciem poddaje malarskiej dokumentacji sytuacje i rzeczy zwyczajne, nadając im jednak szeroki dyskursywny kontekst. Z wyczuciem łączy w swojej pracy najlepsze tradycje polskich rysowników, które przekłada je na język malarstwa, tworząc w ten sposób swój własny, unikalny styl.

Już wkrótce będzie można zobaczyć obrazy Maciejowskiego na wystawie w Krakowie. Obszrną wystawę artysty przygotowuje na wiosnę Muzeum Narodowe

środa, 13 stycznia 2010

Galerzysta dyrektorem

Wczoraj, w zagranicznej prasie, pojawiła się informacja o mianowaniu na stanowisko dyrektora Museum Of Contemporary Art (MOCA) w Los Angeles nowojorskiego galerzysty Jeffrey'a Deitcha.



Ta nominacja wywołała dość spore zamieszanie, wynikające z obaw o konflikt interesów jako może pojawić się w trakcie jego pracy. Deitch ma poważną kolekcję sztuki. Sam zwrócił uwagę, że tak jak jedni akumulują przychody w nieruchomościach, on w sztuce, którą kupuje odkąd był nastolatkiem.

Zapytany przez Tyllera Greena czy będzie handlował sztuką pełniąc nową funkcję odpowiada:
"Może. Mam nadzieję, że nie. Chcę wyjaśnić, że moja aktywność biznesowa jako handlarza sztuką ustanie całkowicie 1 czerwca, na 100 procent. Nie będę sprzedawał niczego co zostało przekazane w komis od artysty lub kolekcjonera. Zero handlu sztuką. Jak już mówiłem ostatnią rzeczą jaką chce robić to sprzedawanie ważnych dzieł z mojej kolekcji. Jest ona jednym z najważniejszych projektów w mojej karierze. Mam nadzieję, że w pewnym momencie oddam kolekcję jakiejś fundacji. Nie mogę tego zadeklarować, ponieważ nikt nie wie jak potoczy się życie".

Zaznaczył dość jasno, że jego dochody znacznie spadną w związku z przyjęciem nowej posady. W związku z tym nie wyklucz on jednak sprzedaży mniej ważnych pozycji z kolekcji, jeśli sytuacja go do tego zmusi. Jeśli do tego dojdzie rada muzeum będzie podejmować decyzje niezależnie, zgodnie z wszelkimi procedurami, a jeśli muzeum nie zechce dokonać zakupu praca zostanie puszczona na rynek. Dodaje: "Chcę jasno powiedzieć: mam nadzieję, że nie będę musiał tego robić, chyba że od czasu do czasu. Nie jest to coś co uważam za aktywność biznesową".

Więc żadnego handlu pracami innymi niż z własnej kolekcji, a i to, jak deklaruje, niechętnie. Otwarta pozostaje kwestia tego co/kogo będzie w MOCA wystawiać i jak to wpłynie na wartość jego kolekcji. Co sądzicie na ten temat?

Zainteresowanym sprawą polecam wizytę tu.