Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prasa zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Prasa zagraniczna. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

Z okazji Światowego Dnia Książki - Iglo :)

Wiem, że niektórzy już znają, ale to jest wspaniałe i cóż nie mogę się powstrzymać i wrzucam też na naszego bloga..



Wypatrzone na : http://designyoutrust.com/

wtorek, 7 lutego 2012

Koncentracja na kulturze nie gaśnie.. w Berlinie ;)

Dzisiaj optymistyczna wiadomość, niestety nie krajowa. Niemcy zapewniają, że mimo trudnych gospodarczo czasów ich koncentracja na kulturze nie gaśnie - nie tylko zapewniają ( bo to znane jest i nam), ale działają i uchwalają, zwiększają (!) budżet na kulturę.


Mimo kryzysu, w styczniu władze niemieckie zatwierdziły powiększenie budżetu na kulturę w Berlinie. Kwota wzrosła z 362 mln EUR w roku obecnym do 366 mln euro w 2013 roku. Oczywiście obejmuje ona różne aktywności kulturalne, jednak zdecydowano, że z dodatkowej puli część zostanie przeznaczona dla współczesnej sztuki; na finansowanie projektów w galeriach, przestrzeniach niezależnych i muzeach.

Wyślijmy tam może nasze komisje budżetowe na warsztaty jakieś, wymianę dobrych praktyk, wyjazd integracyjno - edukacyjny, albo chociaż intensywny seans hipnozy..

środa, 28 grudnia 2011

Najlepsze wystawy 2011 w Nowym Yorku

Dla wytrwałych, ciekawych i bardziej optymistycznych
link do 10 najlepszych wystaw w NY wg. Paddy Johnson w The L Magazine.


Alexander McQueen (British, 1969–2010)
Supercalifragilisticexpialidocious, autumn/winter 2002–3

Wśród 10 jest też Alexander McQueen w Metropolitan Museum of Art's (naprawdę warto zajrzeć na stronę)..

piątek, 23 grudnia 2011

Najgorsze wystawy 2011 w Nowym Yorku

Lubię podsumowania, a już najbardziej gdy robią je inni i sama nie muszę ich pisać, zwłaszcza kiedy chodzi, o czarne listy - listy rzeczy najgorszych. Niezręcznie jest wytykać bliźnim ich potknięcia i niewdzięczna to robota, choć czasem, gdy krytyka konstruktywna, to nawet złośliwy komentarz, cenny jak złoto..

Najgorsze wystawy 2011 w Nowym Yorku komentuje Paddy Johnson dla The L Magazine, lista ma tylko 5 pozycji. Johnson komentuje też najlepsze wystawy i ta lista jest 2x dłuższa, więc widać wyraźną powściągliwość, a jednocześnie poczucie, że te 5 było naprawdę WORST i trudno pominąć wystawiennicze porażki milczeniem.

1.Na czele Rashaad Newsome ze swoją pierwszą solową wystawą "Herald" w Marlborough Chelsea i wielkim trybutem dla wszystkiego co złote i błyszczące i jeszcze dla tego co złote i błyszczące i złote, trochę też trybutem dla samochodów, no i dziewczyn - z tym, że dziewczyn raczej na końcu i raczej nie w feministycznym ujęciu.






Czy muszę dodawać, że w dniu zamknięcia wystawy, przy wszystkich pracach znajdowały się czerwone kropki - W końcu złoto :)
Ale warto wejść na stronę artysty, Rashaad Newsome nie zawsze jest taki...


2. Dwójeczka: Cory Arcangel, a właściwie jego wystawa "Pro Tools" w Whitney Museum - nagana dla muzeum za kiepską i skąpą selekcję prac. Tym razem artysta prawie niewinny. Poniżej filmik z instalacją Arcangela z Whitney - tylko minutka i warto.





Pozycja 3 dla Maurizio Cattelana i wystawy "All" w Guggenheim Museum. Johnson zbywa tę wystawę donośnym:

"Oh man, what a gag! NEXT!"

Dodam, że wszystko (All) po prostu wisi.. Przypomina małe samobójstwo. Dokumentację wieszania można zobaczyć na krótkim filmiku na stronie Guggenheim, a wystawa trwa do 22.01 2012. Spokojnie więc może brać udział również w przyszłorocznym rankingu klap wystawienniczych.



Pozycja czwarta: Chris Marker (autor radykalnego "La Jetée" (1963) ) i jego wystawa "Passengers" w Peter Blum Gallery. Ewidentnie zawiedzione oczekiwania, 200 fotografii i... bura od Johnson dla artysty za spoczywanie na laurach.
Trudno uznać koncepcję fotografii składających się na serię "Passengers" za szczególnie.. pełną (kolorowe fotografie anonimowych pasażerów paryskiego metra ), a jednak wypełniła Peter Blum Gallery w obu lokalizacjach (Soho i Chelsea), w tym samym czasie. Można najwyżej uznać, ze jest to koncepcja znośna częściowo ...



.....częściowo, bo znoszenie takich pomysłów oscyluje już na granicy BÓLU :D




5. Na koniec Richard Artschwager i wystawa w David Nolan Gallery. Najnowsze prace na papierze - każdy artysta byłby załamany stwierdzeniem, że jego prace idealnie nadają się na wiejski market, a tak właśnie ocenia Artschwagera Paddy Johnson. Jest Okrutna, ale, czy niesprawiedliwa?



Na tym kończy się BIG FIVE 2011 :)

wtorek, 20 grudnia 2011

Diamenty Elizabeth Taylor - aukcja w Christie’s

15 września w Moskwie rozpoczęła się seria międzynarodowych prezentacji najbardziej ikonicznych klejnotów z kolekcji Elizabeth Taylor. Diamenty okrążyły świat (pokazano je w: Londynie, Los Angeles, Dubaj , Genewie, Paryżu i Hongkongu), by wrócić po trzech miesiącach do Nowego Yorku, gdzie 13 grudnia w domu aukcyjnych Christie’s odbyła się pierwsza z 4 aukcji biżuterii i ubrań zmarłej w marcu tego roku aktorki.

Estymacja: $200,000 - $300,000, Sprzedaż: $3,778,500

Aukcja wywołała ogromne zainteresowanie mediów i kolekcjonerów, jak pisze Rhonda Lieberman w ARTFORUM - ceny poszybowały do stratosfery. Pod młotek poszło 269 klejnotów (w tym znanych projektantów: Bvlgari, Boucheron, Cartier, JAR, Schlumberger, Tiffany, Van Cleef & Arpels), których estymację określano w sumie na 30 milionów dolarów oraz suknie, torebki i inne związane z modą drobiazgi. Jest to największa, sprzedawana łącznie, kolekcja prywatna, twierdził Marc Porter prezes Christie's Americas.
Diamentowa tiara, (ok. 1880) estymacja: $60,000-80,000, sprzedaża: $4,226,500
Prezent od trzeciego męża Mike Todda

Estymacja: $200,000 - $300,000, Sprzedaż: $746,500

Elizabeth Taylor uwielbiała klejnoty, kupowała je sama, ale dodatkowo pasję wspierali podarunkami jej kolejni mężowie. Gwiazda Hollywood zgromadziła jedną z najważniejszych kolekcji biżuterii w świecie, w tym 33,19-karatowy pierścionek z brylantem, znany pod nazwą Krupp Diamond i prawie 70 karatowy wisior zwany The Taylor-Burton Diamond (oba podarowane przez jej piątego męża Richarda Burtona - na zdjęciu poniżej). Taylor i Burton spotkali się we Włoszech w 1963 na planie filmu "Kleopatra", pobrali się po raz pierwszy w 1964 roku. Krupp Diamond otrzymała w prezencie w 1968 roku, kupiony na aukcji w nowym Yorku, kosztował wtedy 305tys dolarów, tydzień temu osiągnął cenę 8,818,500 dolarów.



Krupp Diamond: Estymacja: $2,500,000 - $3,500,000, Sprzedaż: $8,818,500

Historię swojej biżuterii Taylor opisała w wydanych w 2002 roku wspomnieniach pod tytułem: “My Love Affair with Jewelry” - aktorka mówiła: "nie traktuje swoich klejnotów jak trofeum, jestem tu by o nie dbać i kochać je, mam nadziej, że po mojej śmierci, ktoś kto je kupi, da im dobry dom." Emocjonalny stosunek Elizabeth Taylor do szlachetnych kamieni, wyrażał się też w tym jak je nazywała - np. pierścionek na zdjęciu powyżej nosiła codziennie i mówiła, że to jej dziecko. Diamenty były jak życiowa pasja, przyjaciele, rodzina i przypominały aktorce najlepsze momenty z jej życia.

Poniżej komplet BVLGARI z diamentami i szmaragdami.




Estymacja naszyjnika: $1,000,000 - $1,500,000 , Sprzedaż: $6,130,500
Estymacja kolczyków: $150,000 - $200,000 , Sprzedaż: $3,218,500
Estymacja bransoletki: $300,000 - $500,000, Sprzedaż: $4,002,500

Ciekawa historia wiąże się z naszyjnikiem ze zdjęcia poniżej. Został on zaprojektowany przez Cartiera, specjalnie by znaleźć odpowiednią oprawę dla unikatowej perły - łzy - jednej z największych, najbardziej harmonijnych i najdoskonalszych w kształcie pereł, z tych które istnieją. Perłę , kupił dla aktorki jej mąż (Burton), przebijając na aukcji ofertę hiszpańskiej rodzinę królewskiej. Naszyjnik, na życzenie aktorki, jest inspirowany biżuterią z portretów Velazqeza.


Estymacja: $2,000,000 - $3,000,000, Sprzedaż: $11,842,500

Już pierwsza z 4 aukcji przyniosła w sumie rekordową kwotę 115 milionów dolarów, sprzedano na niej 80 najbardziej znanych klejnotów aktorki. Ostatni rekord przy sprzedaży kolekcji biżuterii został pobity w 1987 roku i wyniósł 50 milionów dolarów.


Więcej zdjęć z aukcji i wystawy przedaukcyjnej znajdziecie tu

piątek, 21 maja 2010

Nowi dyrektorzy

Zamiany na polu instytucjonalnym, jakie obserwujemy obecnie w Polsce i na których tak mocno się ostatnio skupiamy, są interesującym tematem. W końcu, najprawdopodobniej, dojdzie w związku z nimi do poważnych przetasowań.


Daniel Birnbaum

Tymczasem ciekawe przetasowania mają miejsce także w związku z nominacją Daniela Birnbauma na dyrektora Moderna Museet w Sztokholmie. Zastąpi on, odchodzącego 31 października, Larsa Nittve.


Lars Nittve

Nominacja odbyła się już w tydzień po tym jak Birnbaum ustąpił ze stanowiska rektora Städelschule Staatliche Hochschule we Frankfurcie nad Menem i dyrektora akademickiej (w sensie przyuczelnianej, rzecz jasna ;)) galerii Portikus, którą kierował od 2001 roku. Na uczelni Birnbauma zastąpi Nikolaus Hirsch - architekt, kurator i teoretyk sztuki.

Będziemy obserwować z równą ciekawością dalszą działalność Portikus i Moderna Museet.


Nikolaus Hirsch

piątek, 12 marca 2010

Koniec klopotów Annie Leibovitz ?

Jakiś czas temu wiele pisało się o problemach finansowych Annie Leibovitz, fotografce groziła utrata dorobku całego życia - nieruchomości i co gorsza, praw autorskich do wszystkich wykonanych fotografii. Jej długi sięgnęły milionów dolarów.


Skąd te kłopoty jednej z najbardziej znanych i kosztownych fotografek na świecie?
Prasa twierdzi, że długi artystki rosły systematycznie od 2004 roku, kiedy to zmarła jej ukochana - Susan Sontag, a Lebovitz popadła w depresję.

Problemy finansowe zaczęły się dość niewinnie od zdjęć dla „Vanity Fair, gdzie Leibovitz wykorzystała wizerunki postaci z bajek Walta Disneya. W bardzo udanej sesji wzięły udział same sławy: Scarlett Johansson, Beyonce, Julianne Moore, David Beckham i Jessica Biel. Disneya zażądał 400tys odszkodowania, ale dla budżetu Leibovitz nie była to przecież miażdżąca kwota.
Jednak nieszczęścia chodzą jak wiadomo stadami. Prawdziwym kłopotem okazała się nietrafiona inwestycja na rynku nieruchomości, a dokładnie zakup na kredyt kamienicy w NY - w trakcie jej remontu uszkodzeniu uległy sąsiednie budynki, w sumie wymagało to ok 10 mln dolarów dodatkowych pieniędzy.
W tym samym czasie okazalo się też, że Leibovitz nie placi firmie oświetleniowej z której uslug korzysta, to byly kolejne setki tysięcy dolarów i groźba procesu sądowego. Zrobilo się gorąco, a media podgrzewały jeszcze atmosferę sensacji.

W obliczu kłopotów artystka wykonała desperacki krok, zaciągnęła kredyt - 24mln dolarów pod zastaw praw autorskich do swoich wszystkich zdjęć (także tych jeszcze nie wykonanych) - nie spłacenie wierzytelności oznaczało ich utratę.

Na szcęście po dlugich rozmowach Leibovitz z Colony Capital LLC (prywatna firma inwestycyjan) wsparla artystkę która dzięki temu zachowa prawa do swojego portfolio. Colony Capital LLC stalo się jej jedynym wierzycielem i na mocy umowy podpisanej na początku tego tygodnia deklarując pomoc w spalcie 24mln dolarów długu fotografik.
Oby nie byla to kolejan fatalna decyzja i wpadka z deszczu pod rynnę, w końcu Colony Capital LLC nie wygląda wcale na firmę charytatywną...

poniedziałek, 8 lutego 2010

Nazistowskie grabierze i dzieła sztuki (George Grosz, Camille Pissarro)

W USA prasa komentuje dwa przypadki związane z roszczeniami wobec prac Grosza i Pissarra.

Niedawno nowojorski sąd oddalił pozew spadkobierców (bliżej nam nie znanych) George'a Grosza wystosowany wobec Museum of Modern Art (MoMA). Wnioskowali w nim o oddanie trzech prac - Portrait of the Poet Max Hermann-Neisse (with Cognac Glass) z 1927, Self-portrait with a Model z 1928 i Republican Automatons z 1920, które rzekomo zostały zagrabione przez nazistów w latach 30. Po analizie ich skomplikowanej historii, MoMA zaprzeczyła, by te dzieła zakupione do jej kolekcji między 1946 a 1954, pojawiły się na rynku w efekcie nazistowskich grabieży.


George Grosz's "Portrait of the Poet Max Herrmann-Neisse" (1927)

Druga sprawa dotyczy, leciwego już mieszkańca San Diego, który sądzi się z rządem Hiszpanii o prawo do obrazu Pissarra Rue Saint Honoré—Afternoon, Rain Effect z 1897 roku. Jak twierdzi 88 letni Claude Cassirer, płótno zostało odebrany jego babce przez nazistowskiego marszanda, kiedy uciekała ona z Niemiec w 1939 roku. Uznawany za zaginiony, rzeczony obraz Pissarra pojawił się na rynku w 1976 roku i został zakupiony przez Barona Thyssena. W 1993 roku przeszedł on na własność rządu hiszpańskiego razem z częścią kolekcji Thyssen-Bornemisza i znajduje się od tego czasu w Madrycie w Muzeum Thyssen-Bornemisza. Sprawa jest dość skomplikowana bo pan Claude Cassirer chce się sądzić w USA (walka o to trwa już od 2005 roku) - to raz, a dwa w 1958 roku, kiedy pracę uznano za zaginioną, jego babcia, Lilly, dostała rekompensatę od niemieckiego rządu w wysokości 120,000 marek (61,300 euro).


Camille Pissarro, Rue St. Honore: Afternoon, Rain Effects, 1897

Zainteresowani mogą przeczytać więcej pod dwoma linkami: Grosz - tu, a Pissarro - tu i tu.

środa, 3 lutego 2010

Tino Sehgal w Guggenheim Museum, Joanna Warsza w Goldex Poldex

29 stycznia Solomon R. Guggenheim Museum (komunikat prasowy możecie przeczytać tutaj) w NYC otworzyło indywidualną wystawę Tino Sehgala. Na jej potrzeby rotunda została całkowicie "wyczyszczona" - co daje widzom świetną okazję do obcowania także z architekturą. Wystawa, organizowana w ramach obchodów 50-lecia muzeum Guggenheima, składa się z dwóch realizacji. Na parterze można doświadczyć The Kiss, a rampę „zajmuje” This Progress. Więcej o samej wystawie w bardzo lekkiej recenzji NY Times tutaj.


A photo taken on an iPhone shows “The Kiss,” part of Tino Sehgal’s show at the Guggenheim Museum

Zazdroszczę tym, którzy nie mieli do tej pory styczności z Sehgalem. The Kiss po raz pierwszy widziałam na bb4 w 2006 roku kuratorowanym przez Maurizio Cattelana, Massimiliano Gioni i Ali Subotnick. Wchodzących do zrujnowanej kamienicy na Auguststrasse 24/25 widzów Sehgal przenosił w świat bezpowrotnie minionego przepychu.


Sala lustrzana na Auguststrasse 24/25

Na miejsce realizacji swojej pracy wybrał powstałą w 1913 roku za sprawą Fritza Bühlera salę balową, zwaną Bühlers Ballhaus, a po śmierci właściciela w trakcie I Wojny Światowej Clärchens Ballhaus - od imienia wdowy Clary, która prowadziła lokal do 1967 roku. Było to miejsce z wyjątkową, dość skomplikowaną historią, wokół którego narosło niemało mitów. Wiadomo, że częstym gościem był tam fotograf Heinrich Zille, a Otto Dix zaprojektował plakat, który funkcjonuje do dziś, mimo, że miejsce w międzyczasie zmieniło nazwę na Ballhaus Mitte.


Plakat Otto Dixa

Pamiętam jak duże wrażenie zrobiła na mnie mieszanka wiszącej w powietrzu, niewypowiedzianej historii miejsca i tańczącej pary – interpretatorów jak mówi Sehgal. Tak się złożyło, że kiedy weszłam do środka, nie było tam nikogo poza tancerzami. Doświadczyłam całkowicie hipnotycznego wrażenia, mającego w sobie coś z podglądactwa i zmieszania/zawstydzenia. Siadłam w kącie, żeby, co dość zabawne, „nie przeszkadzać”. Czułam się trochę jak intruz, ale jednocześnie częścią większej całości. Mimo, że nie wolno mi było, chciałam zrobić zdjęcie, ale wydawało mi się, że mogę tym zniszczyć tę intymną sytuacje, w której uczestniczyłam. I nie powiem, nie bez znaczenia dla mojego zainteresowania był poziom przystojności tancerza ;) W każdym bądź razie, nagle ów tancerz popatrzył mi w oczy – zabieg dość zrozumiały, bo dzięki niemu wszystkie emocje, które do tej pory opisywałam zostały podniesione do zenitu – a ja zostałam przyłapana na podglądaniu. Ten gest i to spojrzenie sprawiło, że pokryłam się rumieńcem i speszyłam jak 13 latka. Następnego dnia wróciłam, ale czar prysł. Być może było to doświadczenie całkowicie niepowtarzalne. Idąc po raz kolejny wiedziałam też, co mnie czeka. A być może dzień wcześniej miałam szczęście być częścią wyjątkowo intymnego, bo tylko trzyosobowego spektaklu. Swoją drogą tancerz też się zmienił.

Wystawę polecamy, a w międzyczasie krakowian zapraszam do Goldexu Poldexu, gdzie we wtorek, 9 lutego o 19.00 Joanna Warsza poprowadzi wykład połączony z prezentacjami video Nie dla spektaklu – taniec konceptualny i krytyczny. O projektach Xavier le Roy, Jérôme’a Bela, Tino Sehgala, Grand Magazin, Yvonne Rainer.

A do tematu Berlin Biennale jeszcze wrócę.

wtorek, 2 lutego 2010

Potentat komputerowy, Michael S. Dell kupił archiwum agencji Magnum

W połowie grudnia 2009, jak wczoraj podał NY Times, dwie ciężarówki pełne archiwalnych zdjęć zbieranych ponad pół wieku przez agencję Magnum opuściły NYC kierując się w stronę miejscowości Austin w Texasie.

Archiwum agencji Magnum jest jednym z najważniejszych zbiorów fotograficznych 20. wieku. Składa się na nie ponad 180 000 dokładnie opisanych zdjęć. Mark Lubell, obecny dyrektor Magnum, podobno śledził GPSem całą podróż, co do sekundy.



Od momentu założenia w 1947 roku agencji przez Roberta Capa, Henriego Cartier-Bressona, George’a Rodgera, Davida Seymoura i Williama Vandiverta zdjęcia magazynowane były w siedzibie Magnum, która na przestrzeni lat przemieszczała się po Manhattanie. Jednocześnie prowadzono prace nad skanowaniem fotografii w celu przygotowania cyfrowego archiwum, a w związku z postępującą digitalizacją zasobów od 2006 roku mówiło się o sprzedaży zbiorów.

W poprzednim roku, po cichu, archiwum Magnum zostało sprzedane MSD Capital – prywatnej firmie inwestycyjnej należącej do potentata komputerowego Michaela S. Della, która doszła do porozumienia z Harry Ransom Center – imponującej zbiorami biblioteki i jednocześnie archiwum – znajdującym się w Austin na terenie University of Texas. Pierwszy raz zbiory dostępne będą publicznie na tak szeroką skalę.

Dyrektor Ransom Center, Thomas F. Staley, zapowiedział, że planują oni zeskanować wszystkie fotografie (Magnum zdigitalizowało ok. połowy zbiorów), poddać je badaniom historycznym i organizować wystawy skupiające się na fragmentach archiwum.

Ani Magnum, ani MSD nie chcieli komentować transakcji, ani podać kwoty na jaką opiewała – trzeba dodać, że sprzedano odbitki, prawa zostają w agencji i przy fotografach/ich spadkobiercach. NY Times powołując się na anonima mającego wgląd w sytuację podał, że Ransom Center ubezpieczyło kolekcję na ponad 100 milionów dolarów.

Tak jak inne agencje fotograficzne, Magnum w ostatnich latach notowało spadek dochodów – jest to efekt przekwalifikowywania się gazet i magazynów na obieg sieciowy, rozwoju amatorskiej fotografii i jej rosnącej popularności w Internecie. W planach Libella jest przeprowadzenie zmiany, która ma ukierunkować agencję Magnum (obecnie reprezentuje ona 13 spuścizn oraz 51 członków w tym m.in. fotografów takich jak Bruce Davidson, Eve Arnold, Susan Meiselas, Martin Parr i Alec Soth) na rozwój w Internecie, uniezależniając ją od papierowych publikacji, a stawiając na niezależność w dokumentowaniu i przedstawianiu światowych wydarzeń i kreowaniu trendów.

W ramach ciekawostek: najstarsze fotografie z archiwum Magnum pochodzą z czasów przed powstaniem agencji – są to prace Roberta Capa z czasów hiszpańskiej wojny domowej, a ostatnia pochodzi z 1998 roku, kiedy to Magnum przestało używać odbitek do dystrybucji zdjęć.

piątek, 29 stycznia 2010

Rudi Fuchs by Karel Appel w Van Abbemuseum!

Portret ex-dyrektora Van Abbemuseum, Rudi'ego Fuchsa, namalowany przez Karela Appla powiększył właśnie wspaniałą kolekcję tego muzeum. Appel (1921-2006) namalował obraz w 2005 roku, pod koniec życia, w okresie kiedy eksperymentował z użyciem świetlówek. Ostatnią wolą Appla, po konsultacji z Fuchsem, było to, żeby obraz trafił do muzeum, trzymającego wysoki poziom. W końcu zdecydowano, że będzie to Van Abbemuseum, gdzie Fuchs pełnił funkcję dyrektora od 1975 do 1987 roku, a obecnie można zobaczyć rekonstrukcję wystawy stworzonej przez niego w 1983 kolekcji.


Karel Appel, "Portrait of Rudi Fuchs". Photo: Bram Saeys.

Obecny dyrektor, Charles Esche powiedział prasie, że bardzo cieszy się, że jedno z ostatnich płócien artysty trafiło do kolekcji i że ta praca pokazuje to, jaką wagę ma od lat 80. relacja kurator-artysta. Obaj panowie ściśle współpracowali od lat 80, aż do śmierci Karela. Fuchs pisał o twórczości artysty i zorganizował kilka ważnych wystaw: Karel Appel, Ik wou dat Ik een Vogel was (Karel Appel, I wish I were a bird) – duża retrospektywa w Gemeentemuseum w Hadze w 1990; Karel Appel, Onderweg. Reis van Rudi Fuchs langs de Kunst der Lage Landen (Karel Appel on the road. Journey of Rudi Fuchs through the Art of the Low Countries) w brukselskim Palace of Fine Arts na przełomie 2004-2005.

Portret (200x150 cm) jest jedną z serii prac powstających od 2005 roku, w których Appel wykorzystywał po raz pierwszy w swoich obrazach świetlówki. Oprócz portretu, ta seria zawiera także rzeźbę oraz 8 innych płócien, w tym 5 obrazów o dużym ładunku erotycznym zatytułowanych Love no. 1 - Love no. 5 (ta „miłosna” seria prezentowana była w 2005 roku w Hadze w Gemeentemuseum). Portret Rudi’ego, wcześniej nigdzie nie prezentowany, można będzie oglądać do 21 marca 2010 w ramach wystawy Strange and Close. Ale żeby nie przytłaczać informacjami o tym kiedy indziej.

wtorek, 26 stycznia 2010

Uwaga! Picasso i śliskie podłogi

Nowojorskie Metropolitan Museum of Art ma problem... nie tylko z śliskimi podłogami ;)

Polska i zagraniczna prasa rozpisywała się o iście allenowskim wydarzeniu. W niedzielę muzeum podało, że w miniony piątek, miłośniczka sztuki uczestnicząca w kursie historii sztuki potknęła się i upadła nieszczęśliwie na jeden z pierwszych obrazów okresu różowego Picassa Aktor. 15 centymetrowe rozdarcie w rogu płótna powstało w ten sposób po 105 latach od daty stworzenia obrazu. Na szczęście zniszczenie nie jest bardzo poważne, a obraz zostanie poddany konserwacji. Muzeum liczy na to, że po naprawie uszkodzenie będzie niezauważalne.


Picasso, Aktor, 1904-05, Metropolitan Museum of Art

To naprawdę pech! Mogła upaść na tyle prac, w końcu Met ma ogromne i bogate zbiory! Jednak zgodnie z prawem Murphy'ego padło na Picassa, któremu to właśnie muzeum poświęca obszerną wystawę w kwietniu tego roku (otwarcie 27 kwietnia 2010, info tu).

czwartek, 21 stycznia 2010

Pierwsze newsy o Biennale w Wenecji 2011

Wczoraj The Art Newspaper podało pierwsze informacje związane z weneckim biennale 2011. Francję, po Claude Lévêque (2009), Sophie Calle (2007) i Annette Messager (2005), reprezentować będzie Christian Boltanski, którego kuratorować będzie Jean-Hubert Martin, były dyrektor Centre Pompidou w Paryżu i Kunsthalle Bern.


Christian Boltanski

Islandię reprezentować będzie natomiast duet Libia Castro i Ólafur Ólafsson (poznali się w 1997 roku i od tego czasu pracują razem), a w zeszłym roku wygrali Dutch Prix de Rome za wspólny film o lobbystach z UE pt. Lobbyists.

czwartek, 14 stycznia 2010

Maciejowki w Paryżu

Nowa wystawa jednego z naszych ulubionych artystów - Marcina Maciejowskiego w Galerie Thaddaeus Ropac w Paryżu (otwarta 6 stycznia) pokazuje że Marcin jest (jak zawsze zresztą) w świetnej formie.



Tytuł wystawy - Are you Really from the Art World? - został zaczerpnięty z dymku dialogowego jednego z obrazów, które można oglądać do 9 lutego na wystawie. Kilka obrazów jest też dostępnych on-line tu.

Malarz z iście kronikarskim zacięciem poddaje malarskiej dokumentacji sytuacje i rzeczy zwyczajne, nadając im jednak szeroki dyskursywny kontekst. Z wyczuciem łączy w swojej pracy najlepsze tradycje polskich rysowników, które przekłada je na język malarstwa, tworząc w ten sposób swój własny, unikalny styl.

Już wkrótce będzie można zobaczyć obrazy Maciejowskiego na wystawie w Krakowie. Obszrną wystawę artysty przygotowuje na wiosnę Muzeum Narodowe

środa, 13 stycznia 2010

Galerzysta dyrektorem

Wczoraj, w zagranicznej prasie, pojawiła się informacja o mianowaniu na stanowisko dyrektora Museum Of Contemporary Art (MOCA) w Los Angeles nowojorskiego galerzysty Jeffrey'a Deitcha.



Ta nominacja wywołała dość spore zamieszanie, wynikające z obaw o konflikt interesów jako może pojawić się w trakcie jego pracy. Deitch ma poważną kolekcję sztuki. Sam zwrócił uwagę, że tak jak jedni akumulują przychody w nieruchomościach, on w sztuce, którą kupuje odkąd był nastolatkiem.

Zapytany przez Tyllera Greena czy będzie handlował sztuką pełniąc nową funkcję odpowiada:
"Może. Mam nadzieję, że nie. Chcę wyjaśnić, że moja aktywność biznesowa jako handlarza sztuką ustanie całkowicie 1 czerwca, na 100 procent. Nie będę sprzedawał niczego co zostało przekazane w komis od artysty lub kolekcjonera. Zero handlu sztuką. Jak już mówiłem ostatnią rzeczą jaką chce robić to sprzedawanie ważnych dzieł z mojej kolekcji. Jest ona jednym z najważniejszych projektów w mojej karierze. Mam nadzieję, że w pewnym momencie oddam kolekcję jakiejś fundacji. Nie mogę tego zadeklarować, ponieważ nikt nie wie jak potoczy się życie".

Zaznaczył dość jasno, że jego dochody znacznie spadną w związku z przyjęciem nowej posady. W związku z tym nie wyklucz on jednak sprzedaży mniej ważnych pozycji z kolekcji, jeśli sytuacja go do tego zmusi. Jeśli do tego dojdzie rada muzeum będzie podejmować decyzje niezależnie, zgodnie z wszelkimi procedurami, a jeśli muzeum nie zechce dokonać zakupu praca zostanie puszczona na rynek. Dodaje: "Chcę jasno powiedzieć: mam nadzieję, że nie będę musiał tego robić, chyba że od czasu do czasu. Nie jest to coś co uważam za aktywność biznesową".

Więc żadnego handlu pracami innymi niż z własnej kolekcji, a i to, jak deklaruje, niechętnie. Otwarta pozostaje kwestia tego co/kogo będzie w MOCA wystawiać i jak to wpłynie na wartość jego kolekcji. Co sądzicie na ten temat?

Zainteresowanym sprawą polecam wizytę tu.

niedziela, 3 stycznia 2010

Łódź pędzi sztuką aktualną ?

Łódź Kaliska chce się przyłączyć do starań Łodzi o uzyskanie tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016. Artyści zaproponowali taki oto billboard.


Dobre chęci Łodzi Kaliskiej opisała GW i pod krótkim artykulikiem rozpętała się burza komentarzy. W tym momencie jest ich już ponad 100, czyli bardzo skutecznie jak na niewielki materiał promocyjny. Poniżej obawy, wątpliwości, opinie i sugestie czytelników (pisownia oryginalna).

Obawy:
- zbuduje wizerunek Łodzi oparty na uproszczonych skojarzeniach- kobieta, lody
- dziewczyna jest malo sexowna...
- Plakat fajny, tylko nie widać związku ani z Łodzią, ani z kulturą. Morze, goła baba, lody...gdzie tu kultura?
-cała Polska się będzie śmiała, że kultura w Łodzi polega na robieniu loda.

Sugestie:
-Reklama idealna jeśli chcemy reklamować dzielnicę czerwonych latarni w Amsterdamie.

Opinie (mniej lub bardziej zlośliwe):
-Ten bilboard jest fatalny
- koszmar kompozycyjny i semiotyczny.
- zdjęcie jest niezłe, ale plakat żenujący
- Nie ma to jak promować kulturę w mieście gołą babą płynącą na
lodach - wszystko to kojarzy się jednoznacznie, ale na pewno nie z Europejską Stolica Kultury
- Od strony artystycznej to jakiś pokłócony z całością.
- plakat super!!!
- To chyba coś w rodzaju rebusu. Mnie niestety nie udało się go rozwiązać.
- Kompletny bałagan kompozycyjny, nie wiadomo na czym skupić wzrok
-Pomysł wykorzystania pracy ŁK jest dobry, ale wykonanie skandaliczne!
- "Łódź pędzi sztuką aktualną". STRASZNE
- W Łodzi grupa jest dość znana i jeśli ktoś się choć trochę interesuje to widzi, że to "odgrzewane lody"

Wątpliwości:
- co mają lody wspólnego z Łodzią??
- A dlaczego Łódź Kaliska ma promować miasto?
-Slogan świetny, kompozycja OK tylko poza modelki... Jednoznacznie nawiązuje do motywów 'kloacznych'
- "Łódź pędzi sztuką aktualną" - a co to do cholery znaczy ?

Pochwały:
- idea promowania ESK przez Łódź Kaliska jest słuszna

No właśnie, pochwał w komentarzach jest niewiele, ale co ciekawe z sondy towarzyszącej artykulikowi wynika że pomysł ma tyle samo przeciwników co zwolenników.
Na pytanie "Czy billboard Łodzi Kaliskiej powinien promować Łodź w walce o ESK 2016?" w tym momencie 48% czytelników odpowiada, że TAK, a 52%, że NIE.

Plakat jest pokraczny, ale skuteczny - przynajmniej już wiemy, że Łódź walczy o tytułu Europejskiej Stolicy Kultury 2016.

piątek, 4 grudnia 2009

Apokalipsa czyli Art Basel Miami Beach

Tytuł zaczerpnięty ze świeżej relacji z tegorocznej 8 edycji targów Art Basel Miami Beach (ABMB) przygotowanej dla przez Carlos Suarez De Jesusa dlaMiami New Times.
Polecam obszerny tekst wszystkim, którzy o ABMB i licznych satelickich imprezach chcę się dowiedzieć wiecej.

środa, 28 października 2009

Cascade w Erywaniu odnowione

Zachodnia prasa coraz częściej informuje o powstającej nowej instytucji w Armenii. 7 listopada 2009 w Erywaniu odbędzie uroczyste otwarcie Cafesjian Center for the Arts. Mieści się ono w centrum stolicy Armenii, miejscu dobrze znanym lokalnym mieszkańcom tzw. Cascade.



Jest to kompleks zaprojektowany przez Alexandra Tamanyana (1878–1936), który chciał połączyć północną część miasta z centrum szeroką przestrzenią zieleni z wodospadami i ogrodami. Plan został zapomniany, aż do lat 70. kiedy został zrewidowany przez głównego architekta miejskiego Jima Torosyana. Oryginalny plan otrzymał wówczas kilka nowych elementów m.in. monumentalne schody.



Sowieckie władze rozpoczęły budowę w latach 80. ale po trzęsieniu ziemi w 1988 roku roboty ustały, a wkrótce potem, w 1991 roku rozpadł się Blok Wschodni, co dopełniło sprawę. Cascade przez wiele lat było miejscem odrzucanym jako relikt poprzedniej epoki. Dopiero w 2002 roku Gerard L. Cafesjian, we współpracy z lokalnymi władzami podjął się renowacji kompleksu. Po 7 latach odbędzie się uroczyste otwarcie.



Cały kompleks ma ok. 13 000 m2, w tym przestrzeni wystawienniczej ponad 1 100 m2. Mieszczą się w nim Visitor Center, Museum Store i Special Events Auditorium. Kolekcja Cefesjiana będzie umieszczona w centrum. Miejsce ma potencjał, jestem bardzo ciekawa jak będzie się kształtował jego program.

Więcej o nowej instytucji tutaj.
Zdjęcia pochodzą ze strony internetowej Cafesjian Center for the Arts.

piątek, 23 października 2009

Eliasson w Kopenhadze

Olafur Eliasson, który w 2007 roku razem z norweskim architektem Kjetilem Thorsenem przygotował Serpentine Pavilion (zapraszam do obejrzenia pawilonów z innych lat tutaj) znowu będzie projektował.


2007 Serpentine Pavilion nocą

Burmistrz Kopenhagi Ritt Bjerregaard poprosił Eliassona o zaprojektowanie w centrum stolicy mostu nad Christianshavn Kanal. Most połączy przestrzeń zdominowaną przez biurowce projektu Henninga Larsena z terenem przy siedzibie producenta cukru – firmą Danisco. Opisując swoje plany Eliasson mówił, że chciałby, aby piesi przechodząc przez most byli jak najbliżej wody, a struktura ma być częściowo transparentna. Niestety jeszcze nie opublikowano planów tej, wartej 25 mln duńskich koron, budowy. Czekamy na wizualizacje.

poniedziałek, 19 października 2009

Fotografia północy

Specjalnie dla Artaktualiów, pod wpływem swoich zainteresowań i otaczającej nas aury Kasia Maniak przygotowała tekst o trzech skandynawskich fotografkach. Polecamy.

"Fotografię północy" określa się jako melancholijną, może ze względu na określony klimat i krajobraz, poruszającą zagadnienia wyobcowania, izolacji, życia wewnętrznego jednostek i międzyludzkich relacji. Wśród prac prezentowanych przeze mnie fińskich artystek można odnaleźć cechy charakterystyczne dla prac skandynawskich autorów: czystość, czasami wręcz surowość ujęcia, skupienie i niebywale duży ładunek emocjonalny.

Eija Liisa Ahtila to uznana fińska artystka, której prace były prezentowane m.in. na Biennale w Wenecji, w Tate Modern w Londynie, w Neue Nationalgalerie w Berlinie. Porusza się w obrębie sztuki filmowej i fotografii. Jak sama mówi, przedstawia ludzkie historie i dramaty, często symultanicznie prezentowane na umieszczonych obok siebie ekranach, co poszerza interpretację o refleksję nad samym medium. W swoich pracach fotograficznych przedstawia wykreowane sytuacje, które dotyczą uniwersalnych problemów i zjawisk. Proste i codziennie wykonywane narzucają wielowątkowy odbiór, stają się bardziej rzeczywiste i bliższe od "rzeczywistości", sprawiają, że zastanawiamy się m.in. nad osobami, których na zdjęciu nie widać, a być może są obok. Najważniejsze wątki poruszane przez artystkę to międzyludzkie relacje, emocje, komunikacja, indywidualne historie, zagadnienia osobowości, jej granic i dezintegracji.
Świat kobiety z fotografii Athili jest wynikiem wzajemnych, wielotorowych wpływów wzbogacających prywatne doświadczenie. Nie ma prostych historii.


Eija Liisa Ahtila, Closed door


Eija Liisa Ahtila, Laugh


Eija Liisa Ahtila, Support

Elina Brotherus to kolejna światowej sławy artystka fińska, posługująca się medium fotografii. Często tworzy autoportrety; ponieważ posługuje się techniką analogową na wielu zdjęciach trzyma w ręku wężyk spustowy, komunikując "robię zdjęcie, wiem co robię".


E
lina Brotherus, Der wanderer 3

W najbardziej znanym cyklu The New Painting sięga do tradycji malarstwa europejskiego, powielając schematy z płócien m.in. Tycjana, Rafaela, Friedricha, Eych’a, Gaugina. Artystka umieszczając swą postać na obrazach paradoksalnie nie mówi za wiele o sobie, lecz proponuje odbiorcy podróży w głąb siebie. Odwrócona do widza plecami zaprasza do patrzenia w tym samym kierunku, jednak celem nie jest podziwianie krajobrazu lecz dogłębna introspekcja. Niezwykle ważna przestrzeń, często niekończąca się linia krajobrazu, stanowi tło dla człowieka i jego relacji z samym sobą i innymi. Wrażenie wyobcowania i samotności, tak silnie wyczuwane w fotografiach, jest powiązane z chwilą zatrzymania, refleksji, skierowania się ‘do wewnątrz’.


Elina Brotherus, Femme dans la baignoire

Natomiast gdy na fotografiach pojawia się para i artystce towarzyszy mężczyzna, na pierwszy plan wysuwa się ich wzajemna relacja. Niezwykle ciekawy wydaje się właśnie ten wątek poruszony w niektórych pracach Brotherus.


Elina Brotherus, L'Artiste et son modele

W fotografii przedstawiającej siedzącego mężczyznę, nieśmiało zasłaniającego swą nagość i stojącą obok, pewną siebie Elinę dochodzi do odwrócenia tradycyjnych ról układu artysta - model. Brotherus znalazła się w roli dominującej, to ona panuje nad nagim modelem. Mężczyzna pozostaje bezbronny, osamotniony i zagubiony w kolejnym obrazie, gdy leży skulony, w pozycji embrionalnej. W pracach artystki pojawia się także, chodź niezwykle rzadko, motyw intymności we dwoje, gdy mężczyzna suszy kobiecie włosy, gdy się dotykają. We wcześniejszych realizacjach postać kobiety-artystka szuka bliskości w kontakcie z gumową lalką i psem. Jednak przeważająca część prac artystki to jej autoportrety, dotykające zagadnień izolacji, samotności, indywidualnej kontemplacji.


Elina Brotherus, Nu couché

Salla Tykkä znana dzięki twórczości video, międzynarodową sławą osiągnęła po Biennale w Wenecji, gdzie zaprezentowała film Lasso. Fotografie artystki są ściśle powiązane z działalnością filmową, dotykają tej samej tematyki, są wstępem lub kontynuacją poruszanych wątków, tak jak w cyklu black water przedstawiającym podwodną grę w rugby, pojawiającą się także w filmie Zoo. Zdjęcia Tykki uderzają w czułe punkty kobiecości, bo to kobieta jest głównym podmiotem i przedmiotem jej zainteresowania. Poruszany w filmach Thriller i Lasso temat drogi do dorosłości, dojrzałości seksualnej i momentu odkrycia, można odnaleźć w cyklu fotografii ani. Kolejne zbliżenia twarzy młodej dziewczyny to studium nastroju, łza na twarzy Ani to prawdopodobnie znak emocjonalnych i psychologicznych komplikacji, problemów inicjacji, przejścia. Ani znajduje się na etapie granicznym, między dzieciństwem a kobiecością.


Salla Tykkä, Ani

Relacje ‘wnętrze/to co na zewnątrz’, ‘publiczne/prywatne’ to kolejny ważny temat poruszany przez artystkę. Cykl pain, pleasure, guilt (przedstawiający m.in. kobietę schowaną za zasłoną, czy przykrywającą się futrem) jak przyznaje autorka, stał się ważnym momentem w rozważaniach nad związkami zachodzącymi między dwoma krańcami dychotomii. Okno to bariera, symbol odgrodzenia, ale i przejścia. Panuje nastrój samotności, pragnienia ucieczki i wyzwolenia, może z ograniczających emocji. Problematyczne staje się rozgraniczenie na to, co jest bólem, co przyjemnością, a co winą.


Salla Tykkä, Pain, pleasure, guilt

Tematykę gender, ról kobiety w społeczeństwie i szeroko rozumianej walki odnajdujemy w filmie Power. Kwintesencją tych zagadnień staje się obraz american dream. Czysty w formie i uderzający w treści. Czy krew na piersi oznacza ograniczenia, przegraną i cierpienie czy ‘tylko’ szczególną kondycję, charakterystykę kobiecości i wolę walki? W obrazach power pojawia się podobny wątek. Dwu zdjęciowy cykl obejmuje fotografię mężczyzny trzymającego w rękach przedmioty, które pozostawiły ślad na kobiecych piersiach i same zostały nimi naznaczone. Podwójna zależność rodzi pytania o to, co jest siłą, a co słabością, i jak jedno wynika z drugiego.



Salla Tykkä, Power


Salla Tykkä, Power

Cykl sic, more sick, the sickest one obejmuje trzy zdjęcia. Na pierwszym przedstawiona jest kobieta siedząca w restauracji, ‘niewinność’ zdjęcia burzy ledwo widoczna krew wypływająca z ucha. Drugi obraz to wizerunek kobiety w sali szpitalnej. Trzeci – ‘najbardziej chora’ – to postać kobiety w podkoszulku z napisem ‘girl’. Zdjęcia te są odpowiedzią na zagadnienia rozmaiciej rozumianej choroby, czy przewrotnie pojmowanej ułomności. Wachlarz odczytań jak zawsze pozostaje szeroki, ograniczony jednak przez sposób postrzegania kobiecości według artystki.


Salla Tykkä, sic, more sick, the sickest one


Salla Tykkä, sic, more sick, the sickest one


Salla Tykkä, sic, more sick, the sickest one