poniedziałek, 10 marca 2008

Związki sztuki i polityki



6 marca
w Londynie, w Galerii Aquarium odbyła się aukcja dzieł sztuki, z których dochód został przekazany na kampanię Kena Livngstone’a starającego się ponownie o stanowisko burmistrza Londynu. Licytowano 38 prac m.in. artystów takich jak Anthony Gormley, Marc Quinn, Banksy, Mona Hatoum i Ralph Steadman.

W przeciągu godziny Livingstone otrzymał 230 tyś funtów, co równe jest ¼ całkowitej kwoty, jaką każdy z kandydatów może wykorzystać na kampanię. Tuż po aukcji Ken Livingston powiedział, że dzięki niej udało się dorównać kwocie zebranej dotychczas przez jego rywala, konserwatystę Borisa Johnsona.

Oczywiście Banksy, którego ostatnio wszędzie (za)dużo, był najjaśniejszą gwiazdą. Jego płótno okazało się najdroższe, anonimowy kupiec zapłacił za nie 195 tyś funtów.

Nie przypominam sobie żadnej rodzimej akcji, w której artyści tak bezpośrednio i otwarcie wspierali konkretną opcję polityczną. W Polsce związki polityki i sztuki ujawniają się raczej w kontekście skandali związanych z chęcią jej ocenzurowania – np. Katarzyny Kozyry i jej Piramidy zwierząt w 1996 roku, Pasji Doroty Nieznalskiej z 2001 roku, sprawy grupy Guma Guar w bytomskiej Kronice (czerwiec 2006) czy wystawy Shadows of Humor we Wrocławiu i Bielsku Białej (październik 2006). Może ktoś przypomina sobie przypadki symbiozy sztuki z polityką?

3 komentarze:

krzysztof pisze...

krytyka polityczna

Małgorzata Mleczko pisze...

Tak, zastanawiałam się czy wspomnieć o Stowarzyszeniu Krytyka Polityczna, zwłaszcza w kontekście wsparcia ze strony SLD. Nawet uśmiechnęłam się pod nosem, kiedy zaraz po umieszczeniu tego wpisu, wieczorem w programie "Tomasz Lis na żywo" Aleksander Kwaśniewski tak miło i życzliwie wypowiadał się o Krytyce Politycznej. Doszłam jednak do wniosku, że to nie jest taka jasna sytuacja. O ile artyści współpracujący z KP otwarcie mówią o swoich lewicowych poglądach, nie jestem pewna czy wzięli by udział w podobnej aukcji, której celem miałaby być zbiórka pieniędzy na kampanię, jakiegoś konkretnego polskiego polityka. Ale czas pokaże...

malowane ciepłą wodą pisze...

pewnie na Sierakowskiego, nie jeden by się zrzucił.