Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sorrow Conquers Happiness. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Sorrow Conquers Happiness. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2010

Najnowszy numer Opcji w sprzedaży




Niedawno (z lekkim poślizgiem) ukazał się najnowszy numer śląskich Opcji poświęcony tematowi realizmu. A w nim z duuużej ilości tekstów, recenzji, rozmów, wywiadów, felietonów m.in. :

Nie chciałbym być moralistą. Z Andrzejem Tobisem rozmawia Joanna Wowrzeczka
O budowaniu instytucji i kolekcjonowaniu. Z Sabine Breitwieser rozmawia Joanna Mytkowska
Ewa Opałka Najsmutniejsza muzyka świata (Sorrow conquers happiness. Wystawa w ramach OFF Festiwalu w Mysłowicach)
Małgorzata Mleczko Każde dotknięcie zostawia ślad (Niezgrabne przedmioty. Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie)
fragment Alei Niepodległości Krzysztofa Vargi
Krzysztof Uniłowski Realizm, czyli populizm
Dariusz Nowacki Realność znaku (towarowego)
Szczepan Twardoch Powieść o ludziach radzieckich. Życie i los Wasilija Grossmana
Ewa Wąchocka Powroty realizmu

pełny spis treści tutaj.

Czy wiedzieliście, że roczna prenumerata opcji to jedynie 18 PLN!? Szczerze polecam, kwota niewielka, dla kwartalnika pomoc duża! plus do domu przychodzi sporo czytania :) Info o tym, jak zamówić prenumeratę znajdziecie na stronie Opcji.

A na koniec fragment mojego tekstu Każde dotknięcie zostawia ślad o wystawie Niezgrabne przedmioty w Muzeum Sztuki Nowoczesnej w Warszawie:

Wystawa została mocno osadzona w dniu dzisiejszym . Skupiała się na okresie twórczości Szapocznikow najmniej nam znanym, czyli jej drugim, już ostatecznym wyjeździe do Francji (1963), gdzie mieszkała do śmierci (1973). Wybór ten związany jest z wzrastającym obecnie na Zachodzie zainteresowaniem artystką, będącym wynikiem wystaw w Kunsthalle w Bazylei (2004) , prezentacji podczas Ducumenta 12 w Kassel (2007) i w nowojorskiej galerii Broadway 1602 (2008) . Biorąc pod uwagę, że większość prac Szapocznikow z wcześniejszego okresu twórczości znajduje się w polskich muzeach i wyjątkową „kompulsywność” tworzenia po 1963 roku , To właśnie rzeźby z tego momentu pojawiają się na Zachodzie i o nich się dyskutuje, tak jak z resztą w Polsce, bo to o nich wiemy najmniej. Agata Jakubowska pisała, że jesteśmy świadkami momentu, w którym Szapocznikow powraca do zachodniej historii sztuki . Wydaje mi się, że powraca też do polskiej, ale w innym kontekście. Urszula Czartoryska swój tekst o Szapocznikow w katalogu z wystawy w Zachęcie (1998) otwiera pisząc (…) kruchość ciała dała się jej poznać jako młodej dziewczynie, zamkniętej w gettach i uwięzionej w obozach. Zniszczalność, spopielenie, były jej doświadczeniem, które spinało koniec i początek twórczości, wymagając od niej niejednokrotnie heroizmu, w epoce wychodzenia z dzieciństwa i w okresie – niejednej – ciężkiej choroby . I właśnie ten fragment wydaje się trafną egzemplifikacją dotychczasowego mówienia o Szpocznikow. Niejako, nie wypadało o jej twórczości pisać inaczej. Wystawa w Muzeum Sztuki Nowoczesnej otworzyła zamknięte dotychczas „okno”. Szapocznikow w pewnym sensie odżyła. Wydobyła się bowiem z aury tragedii i dramatu. Pojawiła się jako kobieta-artystka mocno osadzona w swoich czasach, zafascynowana rozwojem techniki i jej możliwościami, racjonalistka walcząca o swoją pozycję i karierę, postać inspirująca, twórcza, eksperymentująca, pełna humoru pod koniec życia przybierającego formę ironicznych, momentami wręcz cynicznych, komentarzy do otaczającej ją rzeczywistości. To „okno” według mnie w symboliczny sposób pojawiło się na wystawie w sposobie ekspozycji poliestrowych Ust, Półtwarzy i Prototypów lamp. Prezentowane były na postumencie autorstwa Moniki Sosnowskiej, podświetlonym od dołu . (...) Zabieg Sosnowskiej podkreślił rolę światła w pracach Szapocznikow, o której Czartoryska pisała (…) światło stawało się czynnikiem niejako suwerennym, przesądzającym o tym, że rzeźba w pewnej chwili żyje, w innej zaś, pozbawiona światła, obumiera. Ten czynnik decydujący o granicy życia i pół-życia tych postaci jest ważny . Ten moment wystawy zaznaczył symboliczne przebudzenie artystki, drogę jaką na przestrzeni ostatnich lat jej prace przeszły z pół-życia do życia. Niezgrabne przedmioty to właśnie wystawa o życiu w jego wielu aspektach: flirtem z popkulturą, zainteresowaniem techniką, seksualnością i erotyką, dążeniami o pozycję w męskim świecie i walką ze śmiertelną chorobą. Wydaje mi się bowiem, że dla Szapocznikow kwestia śmierci zawierała się w pojęciu życia, które starała się zachować na każdym kroku, zakonserwować niczym w formalnie: Przez odciski ciała ludzkiego usiłuję utrwalić w przezroczystym polistyrenie ulotne momenty życia, jego paradoksy i jego absurdalność .

środa, 5 sierpnia 2009

Finisz pracy na Portowej

Już jutro otwarcie wystawy SORROW CONQUERS HAPPINESS (OFF Festival 2009, ul. Portowa 6, Mysłowice, od czwartku, 6 sierpnia 15.00 do niedzieli, 9 sierpnia 10.00).

Przed 20.00 zapraszamy na filmy, a później będzie bardzo muzycznie. W trakcie wieczoru na Portowej zagrają: DJ set SJON SJAN i DJ KRIME, a w godzinach nocnych zapraszamy na koncert TROPAJNA (miejsce: Trójkąt Trzech Cesarzy).

---

Artyści biorący udział w wystawie: Johanna Billing, Agnieszka Brzeżańska, Jesper Just, Joanna Rajkowska, Salla Tykkä.

W opuszczonym mysłowickim magazynie przy Portowej 6 powstanie rozciągnięte w czasie kino wzorowane na kinach grindhouse'owych z lat 60. i 70. Dostępny dla publiczności 24h/dobę 3 godzinny, zapętlony set filmowy koncentruje się wokół pojęcia rozpaczy, porażki, wyczerpania czy melancholii we współczesnych pracach video oraz wokół ich rozmaitych związków z muzyką, paradoksalnie stanowiąc przestrzeń chill out dla festiwalowej publiczności.


fot. Kasia Maniak


fot. Kasia Maniak


fot. Kasia Maniak


kadr z filmu Jespera Justa Something to love, fot. Kasia Maniak

wtorek, 4 sierpnia 2009

Estetyczne haiku Agnieszki Brzeżańskiej

O Agnieszce Brzeżańskiej pisałam niedawno w kontekście jej wystawy VENUS CONJUNCT w berlińskiej galerii Kamm.


Agnieszka Brzeżańska, fot. S.Rogiński

W Mysłowicach pokażemy serię krótkich filmów artystki z cyklu Music and Dance (2006-2008). Nawiązuje on wyraźnie do konstrukcji japońskiego haiku, co jest zapewne konsekwencją azjatyckiej edukacji artystki (ukończyła Tokyo National University of Fine Art and Music). Poetyckie, bezpretensjonalne miniatury z ogromną wrażliwością łączą obraz i muzykę w jedną, spójną całość. Niezwykła jest łatwość, z jaką Agnieszka Brzeżańska akumuluje emocje w swoich filmowych pracach z serii Music and Dance tworząc wrażeniowo-wizualną kolekcję z prostych spostrzeżeń, zwyczajnych przedmiotów i codziennych sytuacji. Warto też wspomnieć o muzyce niektórych z tych impresji napisanej przez Marka Raczkowskiego.


Agnieszka Brzeżańska, Broken Arm Dance

Program SORROW CONQUERS HAPPINESS wystawy-kina to 3 godzinny pokaz. Między 6 a 9 sierpnia będzie można obejrzeć prace albo za jednym posiedzeniem - dla wytrwałych, albo podzielić sobie tę przyjemność na 3 dni.

Jesper Just – ok. 63’
Bliss and Heaven (2005) 10’05’’
A Fine Romance Trilogy (2004): The Sweetest Embrace of All, No Man Is An Island II, A Fine Romance – 15’22’’
Something lo love (2005) – 9’48’’
Vicious undertow (2007) – 10’00’’
A question of silence (2008) – 6’18’’
A voyage in Dwelling (2008) – 11’11’’

Salla Tykka – ok. 21’
Lasso (2000) – 3’48’’
Thriller (2001) – 6’50’’
Cave (2003) – 9’58’’

Johanna Billingok. 45’30’’
Missing out (2001) – 9’29’’
You don’t love me yet (2003) – 7’49’’
This is How we Walk on The Moon (2007) – 28’

Joanna Rajkowska – ok. 16’49’’
Spacer (2007) – 16’49’’

Agnieszka Brzeżańska – ok. 33’
Music and Dance (2006-2008) – 33’

poniedziałek, 3 sierpnia 2009

Spacer Rajkowskiej

Joanna Rajkowska (1968 r.) studiowała na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Mieszka w Warszawie, choć najczęściej jest „w drodze” pomiędzy kolejnymi researchami, projektami i spotkaniami z ludźmi.


Joanna Rajkowska

Staszek Ruksza, współkurator wystawy Sorrow Conquers Happiness pisał:
Joanna Rajkowska jest jedną z najbardziej rozpoznawalnych i ważnych polskich artystek ostatniej dekady. W swoich pracach wielokrotnie podejmuje, niejednokrotnie prekursorsko w Polsce, zagadnienia przestrzeni publicznej czy estetyki relacyjnej (np. 22 zlecenia, Pozdrowienia z Alej Jerozolimskich, Dotleniacz, Linie lotnicze). Porusza tematy mniejszości, przemocy, traumy, historii czy pamięci (np. Azyl dla uchodźców w Uhyst, Camping Jenin, Minaret, Maja Gordon jedzie do Chorzowa). Nie odżegnuje się od politycznego zaangażowania, aktywizmu, czego przykładem mogą być jej ostatnie działania w związku z izraelską okupacją Strefy Gazy (teksty, spotkania) oraz współpraca ze środowiskiem Krytyki Politycznej.


Joanna Rajkowska, Spacer

Prezentowany w mysłowickim kinie film
Spacer oparty jest o akcję przeprowadzoną przez artystkę w 2007 roku z udziałem środowiska KP. Rajkowska zabrała ze sobą 10 osób na spacer po Warszawie. Uczestnicy mieli kaptury na głowie, uniemożliwiające widzenie i orientację w przestrzeni oraz słuchawki na uszach transmitujące nieco zmodyfikowane dźwięki z otoczenia. Trzymali się za ręce, tworząc szereg, rozbijany napotkanymi przeszkodami. Joanna Rajkowska mówiła o swojej projekcie: Najistotniejszy w tej akcji był stan bezbronności. Moment, w którym ludzie nie wiedzą jak się zachować i co robić, kiedy każdy musi wymyślać jakieś gesty lub instynktownie zareagować na sytuację, dla której nie ma kodów, która nie jest związana z żadnymi rytuałami czy skryptami. Potrzeba odwagi, żeby na taką sytuację się zdecydować, odsłonić się. Wtedy ludzie zaczynają w pewnym sensie budować od nowa relacje, dotykać się w odsłonięte miejsca. Zdarzają się niezręczności, niektórzy się boją. I wtedy, wydaje mi się, że są naprawdę ludźmi. Ścieżka dźwiękowa filmu powstała we współpracy z Marcinem „Emiterem” Dymiterem.


Joanna Rajkowska, Spacer

Spacer Rajkowskiej koresponduje z filmami Johanny Billing, przede wszystkim z This is How we Walk on the Moon, który będzie można obejrzeć w Mysłowicach. Obie prace stawiają zaproszonych przez artystki ludzi, w sytuacji której nie mieli okazji się wcześniej znaleźć. W Rajkowskiej jest to tytułowy spacer wymagający zaufania i odwagi. Stworzyła sytuację, w której zwykły spacer po mieście, które wszyscy znają na pamięć, zmienił się w walkę z własnymi instynktami.


Joanna Rajkowska, Spacer

Billing natomiast zaprosiła grupę znajomych muzyków na całodzienną wycieczkę jachtem. Widzimy przygotowania na lądzie, moment podróży, aż do osiągnięcia celu – Firth of Forth Rail Bridge, most łączący Edynburg z Hrabstwem Fife. W pewnym sensie stawiają oni pierwsze kroki na tym całkowicie nieznanym dla nich terytorium jakim jest żeglowanie. Tytuł filmu nawiązuje do piosenki amerykańskiego eksperymentalnego muzyka Arthura Russella z lat 80. Johanna wykonuje wspólnie z swoimi współpracownikami interpretację tego utworu.


Joanna Rajkowska, Spacer

niedziela, 2 sierpnia 2009

Salla Tykkä - tajmnicze przyjemności

W Mysłowicach na Na OFF Festivalu 2009, w ramach naszego 24h kina pod hasłem Sorrow Conquers Happiness, po za wspominanymi już na blogu Jasperem Justem i Johanną Billing zobaczycie również filmy Salli Tykki.
Salla Tykkä jest jedną z najbardziej znanych, współczesnych, fińskich artystek.
Jej międzynarodowy debiut miał miejsce na Biennale w Wenecji w 2001. Pokazany tam film „Lasso” (2000) wzbudził duże zainteresowanie publiczności i rozpoczął serię zagranicznych prezentacji Salli w galeriach i na filmowych festiwalach.
„Lasso” - krótki, 7 minutowy film o nieskomplikowanej narracji działa na emocje z ogromnym impetem. Niepokoi i wzrusza. W pierwszym momencie trudno się właściwie zorientować dlaczego. Co takiego łamie naszą codzienną obojętność? Jakiej techniki używa artystka, by ruchomym obrazem, w galerii (!), doprowadzić do płaczu? Bo niektórzy krytycy piszący o filmie przyznawali się - że ku ich własnemu zdziwieniu - w czasie projekcji łzy stanęły im w oczach..
Najprościej można ten fenomen przypisać atmosferze, którą w kinie określilibyśmy jako melodramatyczną, jednocześnie trudno opisać, którykolwiek film Tykki jako melodramat.

„Lasso” (2000)

„Lasso” jest pierwszą z prac, które w kolejnych latach utworzyły tryptyk filmowy zatytułowany „Cave” (kolejne to „Thriller” (2001) i „Cave” (2003)). Cała trylogię pokażemy w tym roku w Mysłowicach.

Salla tworzy filmy, które w wyraźny sposób odwołują się do klasyki światowego kina, ale bardziej przypominają krótkie opowieści niż fabularne, pełnometrażowe produkcje.
Sama artystka przyznaje, że jako filmowiec pracuje w sposób instynktowny i podświadomy.
Nie tworzy zamkniętych, narracyjnych historii, ale za pomocą obrazów i muzyki konstruuje niezwykle spiętrzenia emocjonalne wokół zwyczajnych historii.

Thriller (2001)

Filmy takie jako Lasso (2000), Thriller (2001), Cave (2003) są niezwykle realistyczne wizualnie i jednocześnie oniryczne. Wielką rolę grają tu cisza i ‘nieobecność’, akcja przebiega w niewyjaśnionych okolicznościach, sytuacje pozostają niedopowiedziane, a powiązania bohaterów niejasne.

Thriller (2001)

Salla Tykkä nawiązuje w bardzo wyrafinowany sposób do różnych gatunków kinowych. Istotne są tu związki muzyki, rekwizytów i scenografii z historycznymi produkcjami z Hollywood.

Cave (2003)

Muzyka nawet, jeśli nie możemy ustalić jej pochodzenia jest dla widza znajoma. W filmie Lasso (2000) odwołującym się do tradycji spaghetti westernów pojawiają się fragmenty ścieżki dźwiękowej autorstwa Ennio Morricone z „Once Upon a Time In the West” (1969) Sergio Leone.
Dla kontrastu w zrealizowanym w konwencji SF Cave (2003) słyszymy soundtrack, skomponowany przez Toto i Briana Eno, z innego kultowego filmu – Dune (1984) Dawida Lyncha.
Oglądając "Thriller" warto natomiast przypomnieć sobie fim Johna Carpentera "Halloween" (1978).

Tykkä tworzy filmy, które wymagają od widza wiedzy i zaangażowania, jednocześnie nie jest nachalna w swoich wymaganiach, dla tych którzy nie znają licznych kontekstów i nawiązań świadomie wykorzystywanych przez artystkę, trylogia będzie poprostu wielką (aczkolwiek nieco tajemniczą) wizualną przyjemnością.

sobota, 1 sierpnia 2009

Robert Kuśmirowski muzycznie


Kusmirnov, zdjęcie dzięki uprzejmości artysty

To właśnie w Mysłowicach, na ul. Portowej 6 w niedzielę, 9 sierpnia o 15.00 tym razem ZAGRA! Robert Kuśmirowski.


Kusmirnov, zdjęcie dzięki uprzejmości artysty

Jak można się spodziewać po Kuśmirowskim koncert będzie muzyczno-wizualnym zjawiskiem.
Robert już wcześniej miał okazję grać, m.in. jako Kusmirnov występował w Lublinie w trakcie Nocy Kultury 2007. Był to wówczas industrialno-transowy koncert ubarwiony feerią świateł i pokazów multimedialnych. Co będzie się działo w Mysłowicach przekonacie się już za tydzień! Wyjątkowa okazja, żeby zobaczyć Kuśmirowskiego w innym kontekście - zapraszamy.


Kusmirnov, zdjęcie dzięki uprzejmości artysty

Przygotowania trwają...


niegdyś hotel i restauracja dla żeglarzy śródlądowych, fot. Kasia Maniak


Aleksandra Pudełko - dyrektoraka Miejskiego Centrum Kultury w Mysłowicach i M. Mleczko, fot. Kasia Maniak


na szczęście internet jest wszędzie, fot. Kasia Maniak


wnętrze!, ale przed otwarciem jeszcze się zmieni


Mysłowickie smaczki, fot. Kasia Maniak

czwartek, 30 lipca 2009

Samotni w grupie - o pracach Johanny Billing

Dziś chciałam przedstawić Johannę Billing. Wcześniej jej prace można było oglądać w Rastrze (2007) i na pokazie No Localu ART IN CINEMA w Krakowie (2008). Na OFF Festivalu 2008 widownia szalała na punkcie filmu Magical World prezwentowanego w ramach wystawy Something must break. Wszystkich, którym Magical World się podobał, tym roku zapraszamy tym bardziej. Będzie można obejrzeć większy wybór prac Johanny.


Johanna Billing, fot. Malin Arnesson

Johanna Billing urodziła się w 1973 w Jönköping w Szwecji, mieszka i pracuje w Sztokholmie i Londynie. Studiowała w Konstfack International College of Arts, Crafts and Design w Sztokholmie. Johanna Billing tworzy przede wszystkim filmy wideo. Artystka jest też założycielką niezależnej wytwórni muzycznej Make it Happen działającej w Sztokholmie.

Swoje filmy prezentowała m.in. w PS.1 w Nowym Jorku, w Tate Modern w Londynie, na Documenta 12 w Kassel, w Casino Luxembourg w Luxemburgu, w de Appel w Amsterdamie, podczas 9th Istanbul Biennale w Istambule, w 1st Moscow Biennale w Moskwie, w Museum of Contemporary Art w Zagrzebiu.

Jej prace znajdują się w wielu publicznych kolekcjach: The Museum of Contemporary Art w Los Angeles, Musee d’Art Moderne de la Ville w Paryżu, The Israel Museum, Van Abbe Museum w Eindhoven, Moderna Musset w Sztokholmie.


Johanna Billing, Project for a Revolution

Na pierwszy rzut oka tematem jej prac jest partycypacja. Jak mówi sama artystka, nie traktuje ona swoich filmów jako wyłącznie analizy grupy. Bycie w społeczności wykorzystuje jako zabieg, który pozwala jej zbliżyć się do pojedynczych osób. Filmy Billing dotykają problemów jednostki, frustracji, wyizolowania. Pokazują paradoks bycia samotnym w grupie. Poruszają problemy, które trudno zwerbalizować. Artystka stara się nawiązywać do spraw, które na co dzień staramy się wyprzeć ze świadomości.


Johanna Billing, Missing Out

Do swoich projektów zaprasza bardzo różne osoby. Często pochodzą z różnych miejsc, nie mając wcześniej z sobą za wiele wspólnego, albo łączą ich drobne podobieństwa, czasem przypadek. Na przykład do udziału w filmie Missing Out zaprosiła ludzi jej generacji, których jedynym punktem wspólnym było doświadczenie w dzieciństwie kolektywnego ćwiczenia relaksacyjnego, jakie było popularne i praktykowane w szwedzkich szkołach i przedszkolach w latach 70. Billing pamięta ze swojego dzieciństwa sytuację, w której jej nauczyciel powiedział w czasie jednej z sesji „Patrzcie na Joannę! Ona świetnie oddycha!”. Film jest o tym, że coś tak prostego jak oddychanie może stać się dla 6-latków czynnością, w której można być lepszym albo gorszym od kolegi leżącego obok ciebie. Jednocześnie porusza problem pamięci jako bolesnego doświadczenia które wraca wywołane pewnym działaniem, momentem.


Johanna Billing, Missing out

W filmach Billing nie ma dialogów. To co się dzieje, to co widzimy jest nam przekazywane poprzez fizyczność „aktorów”. Johanna Billing w swoich filmach skupia się mocno na ludzkich reakcjach, ich twarzach, gestach i mimice. Jej prace puszczane są w loopach. Dzięki temu jej filmy przypominają codzienny taniec, choreografię powtarzających się zachowań, której normalnie nie zauważamy. Są, jak w prawdziwym życiu, ciągami powtarzanych przez ludzi w nieskończoność intymnych zachowań, reakcji i tików. Można powiedzieć, że jej filmy są dokumentem emocji jakie pojawiają się podczas kręcenia i wśród ludzi biorących udział w filmach.


Johanna Billing, Magical World

W jej pracach dźwięk i muzyka są bardzo ważne, równie istotne jak sam obraz. Nawet cisza staje się specyficzną muzyką, konstruuje odpowiednią atmosferę. Często dźwięki układają się w rytm nadający tempo i natężenie emocjom.


Johanna Billing, You Don’t Love Me Yet

Joanny nie interesuje to co w filmie jest prawdziwe, a to co fikcyjne. Zależy jej na stworzeniu atmosfery niepewności i wieloznaczności. Film nigdy nie jest do końca dokumentem, zawsze ociera się o konstruowane ramy, stylizację. Artystka stara się tworzyć sytuacje, w których widz nie może się całkowicie zrelaksować. Oglądając film zastanawia się do jakiego gatunku on należy (czy to kinowa fikcja, dokument, dokumentacja performensu), kim są występujący w nim ludzie (znajomi, aktorzy, przypadkowe osoby), czy odgrywają oni jakiś scenariusz czy nie. W takiej sytuacji, kiedy nasz umysł cały czas zadaje nam pytania, pod ich powierzchnią mogą pojawić się różne nowe doświadczenia, jak mówi Billing wtedy film zaczyna komunikować w sposób bardziej bezpośredni.


Johanna Billing, Project for a Revolution

Johanna nie tworzy filmów narracyjnych. Wie, że frustruje tym swoich widzów, nie daje im czegoś „skończonego”. Ale jako, że filmy same w sobie poruszają problem frustracji i poczucia straty okazują się być bardzo konsekwentne.

O samych filmach można przeczytać tutaj i polecam tekst Aleksandy Jach na portalu Obieg.pl

wtorek, 28 lipca 2009

Zmysłowe narracje Justa

Cóż, wakacje to świetny czas na pracę. Dlatego w związku ze zbliżającym się OFF Festivalem 2009 w Mysłowicach, a z nim wystawą Sorrow Conquers Happiness jaką prganizujemy wspólnie z Galerią Kronika, chcemy przedstawić artystów, których filmy będziemy niedługo oglądać. W opuszczonym mysłowickim magazynie przy Portowej 6 między 6 a 9 sierpnia 2009 powstanie rozciągnięte w czasie kino wzorowane na kinach grindhouse'owych z lat 60. i 70. Dostępny dla publiczności 24h/dobę kilkugodzinny, zapętlony set filmowy koncentruje się wokół pojęcia rozpaczy, porażki, wyczerpania czy melancholii we współczesnych pracach video oraz wokół ich rozmaitych związków z muzyką, paradoksalnie stanowiąc przestrzeń chill out dla festiwalowej publiczności. Przez 3 dni będzie można delektować się filmami artystów takich jak Johanna Billing, Agnieszka Brzeżańska, Jesper Just, Joanna Rajkowska, Salla Tykkä.

Zacznijmy od Jespera Justa.


Jesper Just

Jesper Just urodził się w 1974 roku w Kopenhadze. Studiował w The Royal Danish Academy of Fine Arts. Jego prace znajdują się w prestiżowych kolekcjach m.in. w Tate w Londynie, Castello di Rivoli w Turynie i Carnegie Museum of Art w Pittsburgu. Swoje filmy pokazywał na wystawach m.in. w Stedelijk Museum w Amsterdamie, w Tel Aviv Museum of Art w Tel Awiwie, Brooklyn Museum of Modern Art w Nowym Jorku, Contemporary Art Center Vilnius (CAC) w Wilnie, w Casino Luxemburg w Luxemburgu.

Jesper Just w swoich filamch rezygnuje z dokumentalnych tendencji. Tworzy mroczne, nastrojowe narracje, pozbawione dłuższych dialogów, grające na zmysłach i wyobraźni światłem i cieniem, muzyką i obrazem. Kombinacja wizualnej postawy i zrozumiałej ale jednocześnie ambitnej fabuły, a także trafnych i zwięzłych obserwacji sprawia, że prace Justa porównuje się stylistycznie do takich gigantów filmu jak Luchino Visconti i Rainer Werner Fassbinder, czy młodszych reżyserów jak Gus Van Sant i David Lynch.


Jesper Just, The Lonley Villa

W jego filmach często pojawiają się kinowe nawiązania, np. The Lonley Villa (2004) jest bezpośrednim odwołaniem do produkcji Davida Warka Griffitha z 1909 roku, a tytuł jednego z najlepiej znanych filmów Justa (będący w kolekcji Tate) Bliss and Heaven zaczerpnięty jest z Mechanicznej pomarańczy Stanley’a Kubicka (scena, w której Alex słucha 9. Symfonii Beethovena). Jednocześnie Bliss and Heaven w scenie kiedy aktor śpiewa w 19. wiecznej sali koncertowej piosenkę Olivii Newton-John Please Don’t Keep Me Waiting, odwołuje do kręconej od końca lat 70. do połowy lat 80. Beaver Trilogy Trenta Harrisa.


Jesper Just, Bliss and Heaven

Każdy jego film, to wielka produkcja, w którą zaangażowani są profesjonalni aktorzy, śpiewacy, technicy światła i dźwięku, operatorzy. W efekcie, dzięki tej misternej pracy mamy do czynienia z wyjątkowym obiektem filmowym. Profesjonalizm realizacji filmów zbliża Justa do prac Matthew Barney’a, Chrisa Cunninghama czy Francesco Vezzoli.


Jesper Just, Bliss and Heaven

Just jest jak miniaturzysta, który z niezwykłą, niemal nadwrażliwością wychwytuje ludzkie emocje, wydobywa w filmie smutek, melancholię, żal, ale też obojętność, pasywność swoich postaci.


Jesper Just, A Vicious Undertow

Jego prace dotykają problemu męskości obalając jej tradycyjne definicje. W niektórych jego filmach można zaobserwować nawiązania do greckich dramatów, w których wszystkie role grają jedynie mężczyźni, nawet w partiach, które w nowoczesnych produkcjach grane byłyby przez kobiety. W tym sensie mężczyźni prezentowani są jednocześnie jako dominujący i zdominowanymi. W No Man is an Island II (2004) w przestrzeni męskiego zadymionego klubu główny bohater, powtarzający się we wszystkich filmach aktor Johannes Lilleore, niespodziewanie wstaje i przerywa dostojną ciszę śpiewając balladę Roy’a Orbisona o straconej miłości Crying. Po chwili inni, starsi mężczyźni siedzący w klubie wstają i przyjmując rolę greckiego chóru wtórują aktorowi.


Jesper Just, No Man is an Island II

Muzyka w filach Justa jest zazwyczaj, tak jak w tym wypadku, rodzajem dialogu pomiędzy młodym głównym bohaterem, a dopełniającą go obsadą. W pewnym sensie owy męski chór, głos ludu, potwierdza i komentuje w piosence bolączki głównej postaci – pożądanie, odrzucenie, żal, strata, izolacja. Jest zabieg, który operuje na antytetycznym do standardowego, męskiego modus operandi.


Jesper Just, No Man is an Island II

Poza tematem męskiej tożsamości jako konstruktu społecznego innym centralnym motywem jest relacja między różnymi generacjami, przemijanie, pamięć. Filmy Justa są pełne napięcia, niepewności, zawieszenia, które przywołuje mistrzów czarno-białego filmu jak choćby Jean-Pierre Melleville. Sam Just przyznaje, że jest on dla niego ikoną, z której czerpie inspiracje.


Jesper Just, A Vicious Undertow