poniedziałek, 24 listopada 2008

Matecki w Berlinie i Londynie

Kilka tygodni temu podczas korespondencji z Przemkiem Mateckim, której fragmenty znajdą się w mojej książce „Mobilizacja”, dostałam od niego reprodukcję prac, które można teraz oglądać na wystawie w londyńskiej galerii Hollybush Garden i w berlińskiej galerii Carlier Gebauer.

Galeria Carlier Gebauer

Jakoś nie było okazji by je zamieścić na blogu w okolicy wernisaży, ale ostatnio przeczytałam o obu wystawach krągły tekst Krytykanta w Dzienniku i pomyślałam, że to dobry moment, by pokazać u nas dwa nowe obrazy Przemka.


Jakiś czas temu Krytykant do obrazów Mateckiego przekonania specjalnego nie miał – pisał, że to malarstwo „oscyluje między cztery mniej a cztery”, ale teraz sądząc po artykule, nieco zdanie zmienił, pozostając jednak jak zwykle surowym... Przewidując, że pióro krytyka może okazać się zbyt wątłe, do opisania talentu Przemka Mateckiego, przezornie na początek zacytował autorytet:
„Wilhelm Sasnal zapytany o to, co aktualnie podoba mu się w polskiej sztuce, bez wahania odpowiada: "Podoba mi się Matecki. Naprawdę podoba mi się Matecki".


Nam też.

środa, 19 listopada 2008

Jasne strony recesji II

Kiedy kilka dni temu zastanawiałam się nad pozytywnymi stronami nadciągającej/postępującej (?) recesji gospodarczej dla szeroko pojętego świata sztuki, wydawało mi się, że jedną z nich może być zmiana kontekstu i języka jakim media opisują artystów i ich twórczość. Spudłowałam.
Przyznam, że było to nadmiernie optymistyczne przypuszczenie.
Recesja, nie recesja o sztuce nadal najchętniej pisze się w kontekście rekordów – oczywiście cenowych. Jeśli takie chwilowo w kraju nie wystąpiły, zawsze można posłużyć się przykładami zagranicznymi oraz perspektywą historyczną i przygotować dla czytelników taki oto sympatyczny ranking – ranking najdroższych obrazów na świecie.

czwartek, 13 listopada 2008

Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teorii sztuki

W Krakowie grupa doktorantów i studentów historii sztuki, filozofii i polonistyki organizują serię warsztatów poświęconych teorii sztuki. Pierwsze spotkanie Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o teorii sztuki, ale baliście się zapytać odbędzie się w piątek 21 listopada o godzinie 20.00 w Instytucie Filozofii UJ, ul. Grodzka 52 i poświęcone będzie tekstowi Mieke Bal i Normana Brysona Semiotics and Art History.



Wszystkich zainteresowanych zapraszamy.

Teczki z tekstem będą znajdować się od czwartku 13.11 w następujących miejscach:
1. W hallu biblioteki Instytutu Filozofii UJ, ul. Grodzka 52 (na regale za wejściem po prawej stronie).
2. W bibliotece Instytutu Historii Sztuki UJ, ul. Grodzka 53.
3. W czytelni Wydziału Polonistyki, ul. Gołębia 20, I piętro, s. 17.

Szczegóły i link umożliwiający ściągnięcie tekstu z internetu dostępny jest na stronie: www.parergonn.blogspot.com.

Mieke Bal zajmuje się teorią literatury, teorią sztuk wizualnych i analizą kultury. Jest profesorem teorii literatury na Universiteit van Amsterdam oraz założycielką Amsterdam School for Cultural Analysis, Theory and Interpretation (ASCA). Napisała m.in: Narratologie: essais sur la signification narrative dans quatre romans modernes (1977), Lethal Love: Feminist Literary Readings of Biblical Love Stories (1987), Reading 'Rembrandt': Beyond the Word-Image Opposition (1991, 1994), The Mottled Screen: Reading Proust Visually (1997), Quoting Caravaggio: Contemporary Art, Preposterous History (1999). Jest także artystką wideo.

Norman Bryson zajmuje się sztuką XVIII wieku, teorią krytyczną, sztuką współczesną i teorią obrazu. Jest profesorem historii, teorii i krytyki sztuki na University of California w San Diego. Uczył m.in. w Cambridge, Rochester i Londynie. Napisał m.in.: Word and Image: French Painting of the Ancien Régime (1981), Tradition and Desire: From David to Delacroix (1984), Vision and Painting: The Logic of the Gaze (1986), Looking at the Overlooked: Four Essays on Still Life Painting (1990), Gender and Power in Recent Japanese Visual Fields (2003).

wtorek, 11 listopada 2008

Jasne strony recesji

Mamy kryzys!
No chwileczkę, chwileczkę zanim ze znudzeniem porzucicie naszą stronę obiecuję, że nie będzie tu żadnego czarnowidztwa i pesymizmu.
Po przeczytaniu dziesiątek tekstów na temat kryzysu gospodarczego, gdzie autorzy wykazywali się różnym, ale zawsze wysokim lub bardzo wysokim, poziomem tendencji katastroficznych – też mam dosyć.
Jestem przekonana, że lektura tych ekonomicznych pesymizmów wywołuje u wielu osób napady paniki, zwiększoną częstotliwość wizyt w banku (lub choćby wirtualnym jego oddziale), obserwacje spadków i wzrostów kursu walut, ewentualnie kruszców. Z tych obserwacji żadnego pocieszenia - krajobraz jest mroczny, dominują w nim tajemnicze toksyczne papiery, ekscesy kredytowe i upadające giganty finansowe.

Rynek sztuki też zachowuje obowiązujący trend spadkowy - oto mamy zapowiadaną od dawna korektę… Ceny dzieł sztuki usytuowane w poprzednich kilku latach gdzieś w stratosferze, będą obniżać loty. Niedawne licytacje w największych domach aukcyjnych pokazują, że szaleństwa krezusów ustały, a ostatni, chyba, powiew dobrej koniunktury złapał w żagle Hirst, wysprzedając we wrześniu, za miliony funtów, magazyny swojej artystycznej manufaktury.
Czy się to komuś podoba, czy nie, mamy recesję.
I co teraz?

Recesja, czyli ciekawe czasy.
Recesja to jedna z dwóch faz tzw. cyklu koniunkturalnego - druga to ożywienie. Jedna następuje po drugiej, więc optymistyczna wiadomość jest taka, że teraz czeka nas właśnie ożywienie (niestety nie bardzo wiadomo kiedy, bo takie cykle mogą trwać od 2-3 lat do lat 40-60… więc na wszelki wypadek trzeba zaakceptować recesję). Proponuję, w myśl przysłowia - jak się nie ma, co się lubi, to się lubi, co się ma – poszukać dobrych lub, chociaż ciekawych stron tych ciekawych czasów (z punktu widzenia /inwestora/widza/miłośnika/ sztuki oczywiście :)
Ostatnie londyńskie licytacje wypadły, co prawda fatalnie, ale zastanówmy się, dla kogo właściwie fatalnie – na pewno nie dla kupujących, bo
tak tanio dawno nie było!
Podczas gdy angielskie gazety obwieszczały, że rynek sztuki sięgnął dna, kilka osób dokonało bardzo korzystnych transakcji. Nie były to na pewno nowobogackie wyścigi rekordów, tylko rozsądne i przemyślane zakupy prac, które w innych okolicznościach osiągnęłyby znacznie wyższe ceny. Rozsądek przy zakupach towarzyszył kolekcjonerom (a już szczególnie kupującym dla inwestycji) z jeszcze jednego względu. Jakiego?
Będzie taniej!
Dlaczego tak myślę? Estymacje na licytacjach „skrojono” na miarę minionego okresu prosperity… Skutek: 50% prac w Christie’s nie znalazło nabywców. Tak być nie może, bo domy aukcyjne stracą wiarygodność i … dochody.
Teraz fajnie było by rozpoznać moment, kiedy będzie na rynku sztuki najtaniej – na pewno nikt nie poda takich informacji na blogach, (sorry, ale wtedy będziemy zajęci kupowaniem;), ani w mediach, chyba, że po fakcie. Zresztą wtedy już wszyscy zainteresowani będą wiedzieć i kupować – jak kupują wszyscy, przestaje być atrakcyjnie. Nie warto, więc wstrzymywać się z inwestycjami zbyt długo, czekając na dołowanie cen.
Najlepsze okazje i ciekawe propozycje trafiają się nie na końcu recesji, ale na jej początku (tak przynajmniej twierdzą specjaliści), czyli wypada, że właśnie teraz (szeroko pojętym teraz).
Już widzę wasze sceptyczne miny… Kryzys, tragedia, a ja myślę o inwestowaniu gotówki w sztukę – no cóż, przypomnę tylko znane giełdowe powiedzenie, adekwatne do aktualnej sytuacji
Kupuj, gdy leje się krew
Sprawdza się. Warto spróbować, choćby po to, żeby potem nie snuć nudnych (a niezwykle w Polsce popularnych) opowieści o tym, jak to mięliśmy okazję kupić za tysiąc złotych to, co teraz kosztuje sto tysięcy, na dodatek euro.

Na recesji mogą skorzystać nie tylko klienci indywidualni, ale również muzea – wraz z korektą cen na rynku sztuki wzrosną ich możliwości nabywcze. Najlepsze (i najdroższe) prace, które dotychczas znikały najczęściej w prywatnych kolekcjach, mają szanse wreszcie trafić do miejsc, dostępnych szerszej publiczności.

Poszukiwanie kolejnych zalety recesji wkrótce.

czwartek, 6 listopada 2008

Kozak i Materka w No Localu - fotorelacja

Fotorelacja z ostatniego tygodnia działalności naszej Fundacji:
29.10 Tomasz Kozak w ART IN CINEMA
1.11 Bartek Materka "Sezon Grzewczy" - after party poniżej




Opał, Bartek Materka
(skute krzyże - fragment muralu zrealizowanego w ramach projektu "Sezon Grzewczy")