wtorek, 29 kwietnia 2008

Uklański w Gagosian Galery

Od 27 marca, w Gagosian Galery w NY, trwa wystawa Piotra Uklańskiego „Biało – Czerwona”.




Untitled (Stach's Eagle), 2008

„Biało – Czerwona” operuje symbolami stereotypowo definiującymi „polskość”. Z tanich materiałów, populistycznych symboli politycznych, estetycznych anachronizmów i motywów ludowych Uklański zbudował monumentalna wizję wyidealizowanej ojczyzny.

Rozmawiając o projekcie z Dziennikiem artysta stwierdził, że „Biało – Czerwona” „Jest pomnikiem, fantasmagorią, snem-marą, koszmarem, jest Chochołem Wyspiańskiego. Jest autorefleksją przez autokreację.”

Wystawa dotyka problemu tożsamości - Uklański jednocześnie definiuje się tu jako Polak i dystansuje do "polskości" w najbardziej typowych, ale nie koniecznie atrakcyjnych, jej przejawach, poddając artystycznej metamorfozie zdewaluowane symbole, rzeczy pospolite i pompatyczne.

Untitled (Pentecost), 2008
Cement, ceramic plates and tableware


Untitled (Szopki Krakowskie), 2008

Jedna z prac Uklańskiego ( "Zaciśnięta pięść" pokazywana jednocześnie w NY i 5. Biennale w Berlinie) oraz wywiad dla Dziennika sprowokowały złośliwy komentarz Bronisława Wildsteina, który wietrzy w "Pięści" manifestacje lewackiego zaangażowania, a następnie ubolewa:
"Większości, (artystów) która zrezygnowała z dostarczania nam estetycznych wzruszeń, nie pozostaje nic innego, jak na kolejnych instalacjach rozpinać ciągi banałów, zalewając to niekończącą się gadaniną. Fakt, że normalna publiczność nie chce tego oglądać, nikogo już nie interesuje."
Miałki tekścik Wildsteina rozpętał burzę komentarzy obejmujących nie tylko sztukę Uklańskiego, ale sztukę współczesną w ogóle - zrobiło się ciekawiej.

Untitled (Warsaw Uprising '44-Żoliborz), 2008

Wystawie Uklańskiego w Gagosian Galery w NY towarzyszy katalog, cena 66,95$. Autorzy esejów: Gavin Brown, Jacek Petruczenko i STAH Z WARTY Szukalski.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

166 prac z kolekcji Flicka w Hamburger Bahnhof

Szwajcarski kolekcjoner, spadkobierca fortuny Mercedesa, Friedrich Christian “Mick” Flick podarował niedawno 166 dzieł 44 artystów Hamburger Bahnhof w Berlinie. Flick mówi, że rozstał się z częścią swoich ulubionych prac. Wśród nich znajdują się dzieła artystów takich jak Vito Acconci, Marcel Broodthaers, John Cage, Martin Kippenberger, Thomas Schütte, Raymond Pettibon czy Wolfgang Tillmans oraz kilka dużych instalacji takich jak Room with My Soul Left Out, Room That Does Not Care Bruce’a Naumana z 1984 roku, Saloon Theatre Paul McCarthy’ego z 1995-96 i długa na 40 metrów instalacjia Gartenskulptur z 1968 roku niemieckiego artysty Dietera Rotha.


(od lewej) Friedrich Christian "Mick" Flick i David Zwirner

Wartość tego podarunku nie została podana do wiadomości. Nie zostały ustalone żadne dodatkowe klauzule donacji, ale muzeum mówi, że nie sprzedaje swoich dzieł i nie będzie tego robić w przyszłości, a przekazane niedawno prace zostaną wciągnięte w jej stałą kolekcję.

Już w 2003 roku Flick wszedł w 7 letnią umowę dotyczącą wypożyczeń z berlińską instytucja, zakładającą pokaz ogromnych zbiorów kolekcjonera w jej siedzibie. W efekcie rok później 2 500 prac zajęło całą powierzchnię 13 000 metrów kwadratowych parteru muzeum i dodatkowo wypełniło sąsiedni Rieck Hall, który Flick sam wyremontował.

Kolekcja Flick dotarła do Berlina po tym jak spotkał się on z kolejnymi odmowami ze strony instytucji z Zurychu, Sztrasburga i Drezna. Ich powodem były związki jego rodziny z Nazistami. Dziadek Flicka, Friedrich Flick był niemieckim industrialistą, który zaopatrywał III Rzeszę w amunicję podczas wojny, a w 1947 roku został skazany za stosowanie robut przymusowych w swoich zakładach.

Sugeruje się, że w przyszłości kolekcjoner przekaże więcej prac do Hamburger Bahnhof, ponieważ zadeklarował, że chciałby aby jego zbiór pozostał całością. Flick zaczął kupować sztukę już w latach 80., a jego doradcami byłi Ivan Wirth i David Zwirner. Jego celem było stworzenie koherentnej kolekcji będącej przeglądem sztuki z końca 20. wieku – m.in. konceputalizmu, minimalizmu, Fluxusu i arte povera.

piątek, 25 kwietnia 2008

Chagall - biografia

Pisząc o ostatnich zakupach Saatchiego wspomniałam, że dyptyk Rokny Haerizadeha przypomina mi prace Marca Chagalla. Jest okazja by wrócić do wątku malarza z Witebska, bo miesiąc temu ukazała się jego kolejna, przetłumaczona na język polski biografia. Tym razem napisana przez Jonathana Wilsona.


Książka przynosi kilka nowych wątków, pomijanych wcześniej przez biografów (np. zięcia artysty Franza Meyera), dowiadujemy się min. o romansie z Virginią Haggard (również poświęciła mu książkę; „My Life with Chagall: Seven Years of Plenty”) i homoseksualnych skłonnościach artysty w młodości.

W książce Wilsona jest też sporo ciekawych opisów obrazów Chagalla opartych na tekstach źródłowych, psychoanalizie i wątkach kultury jidysz.


Krytycy, są dla Chagalla na ogół dość surowi - z pewnym lekceważeniem traktuje się zwłaszcza jego późne obrazy, dzięki Wilsonowi można łatwiej zrozumieć, dlaczego, człowiek o tak nieprzeciętnym talencie, do końca życia powielał na płótnie swoje pomysły z młodości...

Witraż Chagalla w katedrze w Metzu

Wilson stara się też nakreślić stosunek Chagalla do własnej, żydowskiej tożsamości, co okazuje się interesującym wątkiem, zwłaszcza w kontekście jego realizacji dla chrześcijańskich miejsc kultu (np. witraże w katedrze w Metzu, dekoracje ceramiczne w kościele w Assy), które były nieustającym źródłem rozterek i niepewności artysty, tak jak jego nieżydowska narzeczona Virginia Haggard.

Marc Chagall
Jonathan Wilson
przekład Jarosław Skowroński
245 str.
Wydawnictwo W.A.B.
2008

środa, 23 kwietnia 2008

1968 a sztuka

W sobotę 26 kwietnia w Krakowie będzie miała miejsce międzynarodowa konferencja poświęcona problematyce spuścizny wydarzeń roku 1968 i ich wpływu na sztukę współczesną.

Seminarium nosi tytuł The Legacy of 1968 for contemporary art in Central Eastern Europe and beyond i organizowane jest przez Instytut Historii Sztuki Uniwersytetu Jagiellońskiego i MIRIAD Manchester Metropolitan University.

Odbędzie się 26 kwietnia 2008 roku w sali konferencyjnej Auditorium Maximum UJ (II piętro), ul. Krupnicza 35. Początek obrad o g. 9.30.

Z dokładnym programem można zapoznać się tutaj.


wtorek, 22 kwietnia 2008

Irańskie wesele u Saatchiego

Najnowsze zakupy Charlesa Saatchiego pokazują, że w kręgu jego zainteresowań po za nowymi artystami brytyjskimi znaleźli się dość nie spodziewanie artyści z Iraku i Iranu. Kolekcjoner nigdy wcześniej nie kupował prac z tego regionu, mimo że sam pochodzi z Bagdadu (opuścił miasto jako dziecko). Teraz, za namową marszanda z Dubaju (efekt marcowych targów Art Dubai?), nabył dyptyk Rokny Haerizadeha zatytułowany „Typical Iranian Wedding".

Typical Iranian Wedding (prawy panel) Rokny Haerizadeh; 2008,

Malarz przedstawił na nim zabawę weselną, kobiety i mężczyzn umieszczając na dwóch osobnych płótnach, które mają wyraźnie odmienne tonacje kolorystyczne. Na utrzymanym w ciepłych barwach obrazie widzimy tłum kobiet, ubranych w arabskie oraz zachodnie stroje – duża grupa skupia się wokół panny młodej w białej, bajkowej sukni, inne jedzą i tańczą, atmosfera wydaje się swobodna i radosna. „Męska” strona ma zimną, ciemniejszą tonację, pan młody w czarnym garniturze stoi sztywno, oddzielony od swej nowopoślubionej żony. Inni mężczyźni tańczą ze sobą w parach i samotnie.

Typical Iranian Wedding (lewy panel) Rokny Haerizadeh; 2008,

Elementem każdej z części dyptyku jest stół, z tajemniczych powodów, pełny jedzenia wśród mężczyzn i pusty w przestrzeni gdzie bawią się kobiety. Obraz namalowany jest przy pomocy płynnych linii. Niektóre postaci są zaznaczone tylko konturem inne, stają się bardziej materialne dzięki intensywnym plamom koloru. Płótno przypomina mi trochę prace Marca Chagalla.

Zakup pracy Haerizadeha, wywoł natychmiast spekuluje na temat ew. wystawy współczesnej sztuki arabskiej w nowej Galerii Saatchiego w Londynie zwłaszcza, że w tym samym czasie zbiory kolekcjonera wzbogaciły się też o dwa obrazy mieszkającego w USA Irakijczyka - Ahmed Alsoudani.

niedziela, 20 kwietnia 2008

Saatchi tworzy nowych YBA

Po ponad 20. latach od wykreowania Young British Artists i po ich niespodziewanym sukcesie, Charles Saatchi planuje wystawę nowej generacji młodych brytyjskich artystów. Jak podał The Guardian w nowej galerii Saatchiego latem 2009 roku otworzy się wystawa New Britannia.


Barry Reigate, Criminology, 2005

Będzie można na niej obejrzeć prace ponda 42 artystów, z których wiele pochodzi z prywatnych zasobów kolekcjonera. A zasoby są pokaźne. Np. w 1997 roku na wystawę YBA Sensation w Royal Academy of Fine Arts Saatchi wypożyczył ok. 110 prac ze swojej kolekcji.


Tessa Farmer, Swarm, 2004

Na New Britannia zobaczyć będzie można m.in. miniaturowe rzeźby zwierząt Tessy Farmer, szkice czarnym atramentem Szkota Donalda Urquharta, obrazy Toby'ego Zieglera czy instalację Happiness Barry’ego Reigate’a. Prace tych i innych artystów można obejrzeć tutaj.


Toby Ziegler, The Grand Cause, 2006

Poprzednia galeria Saatchiego w londyńskim County Hall zamknięta została w 2005 roku. W tym roku otworzy on nowe miejsce w Chelsea. Jest to ogromna przestrzeń 70 000 stóp kwadratowych (ok. 22 000 metrów kwadratowych) i będzie największą niezależną przestrzenią galeryjną w Londynie. Annabel Fallon mówi, że ich wystawą inaugurującą będzie The Revolution Continues: New Art from China, co było do przewidzenia biorąc pod uwagę ostatnie tendencje na rynku sztuki i liczne zakupy Saachiego. Plany zakładają wystawę rzeźby The Shape of Things to Come i wspominaną wyżej New Britannia.


Donald Urquhart, Dors, 2000

sobota, 19 kwietnia 2008

Kwietniowy numer ART REVIEW

Ewelina Rosińska przygotowała dla ART AKTUALIÓW przegląd tematów z kwietniowego numeru Art Review.

Temat z okładki:
W związku z londyńską wystawą obrazów Johna Currina, w galerii Sadie Coles HQ, ukazał się tekst, w którym Currin balansuje miedzy określeniami sztuka a pornografia w kontekście własnej twórczości. Poza tym artykuł dowodzi jak łatwo zatrzeć różnice między wspomnianymi określeniami w przestrzeni galerii, gdzie odwiedzający zwracają uwagę na wszystkie znaczenia poza oczywistym.

John Currin, Rachel in Fur, 2002

W kwietniowym wydaniu Art Review nie zabrakło wątku 5. Biennale w Berlinie. W wywiadzie udzielonym jeszcze przed rozpoczęciem imprezy, kuratorzy Adam Szymczyk i Elena Filipovic, dość oszczędnie wypowiadali się o tematyce podejmowanej przez zaproszonych artystów (ale pełną odpowiedz na pytania mamy już po otwarciu Biennale).
Adam Szymczyk, jako myśl przewodnią ich kuratorskiego działania wymienił unikanie sztuki z założenia poddającej się zarobkowym kategoriom. Kuratorzy chcą w ten sposób przeciwstawić się przemysłowi sztuki, opierającym się na zbiorach prywatnych kolekcjonerów (a nie muzeów), którzy wolą kupować drogie, przynoszące sławę obiekty niż inwestować np.
w sztukę konceptualną.

Adam Szymczyk i Elena Filipovic, foto Art Review

Artykuł "Craft vs.Technology" ogłasza przegraną rzemiosła. Według uczestników konferencji NeoCraft w Kanadzie, prace Damiena Hirtsa czy Marca Quinna są niechlubnym przyznaniem się do braku różnicy między zwykłym produktem, a dziełem sztuki. Natomiast hafty Michaela Readeckera, Tracy Emin, czy ceramika Graycona Perry zostały określone jako postmodernistyczna kpina.

Poza tym w numerze:

-przewodnik "What to do in Berlin...", w którym Astrid Mania zachęca do zobaczenia polskiej wystawy "Gebrochener Zahn"

-wywiad z Michelangelo Pistoletto, jednym z czołowych przedstawicieli Arte Povera

-analiza twórczości Niny Katchadourian w tekście "Found in Translation"

Nina Katchadourian, foto: Art Review

-o tym jak sztuka określa nasze widzenie świata w wywiadzie Sallego O'Reilly z Williamem Kentridge

-tendencje współczesnego designu, w ramach wspomnianego wyżej artykułu „Craft vs. Technology”

- w wersji AR digital także przewodnik "BuyArt" po kolekcjach chińskiej sztuki współczesnej, co po raz kolejny potwierdza jej popularność w tym sezonie.


czwartek, 17 kwietnia 2008

Czy Lightning Field zniknie?

Dia Art Foundation musi zebrać 1.1 mln $, żeby ochronić pracę Waltera De Marii Lightning Field. Zebrane pieniądze posłużą za zapłatę rodzinie posiadającej ziemię, na której znajduje się pole 400 stalowych prętów. Dzięki tej kwocie uda się zakazać jakichkolwiek działań komercyjnych (m.in. branży nieruchomości czy przemysłowej) na terenie 6000 akrów otaczających ten świetny przykład land artu.


Walter De Maria, Lightning Field, 1971-1977

Laura Raicovich, przewodnicząca fundacji mówi, że już udało się zebrać 900 tyś $, w tym 500 tyś od Stanu Nowy Meksyk. Liczy na to, że do czerwca, na kiedy wyznaczony jest deadline, uda się zebrać resztę kwoty.

Lingthing Field, realizowane w latach 1971-1977 składa się 16. rzędów stalowych prętów ciągnących się ze wschodu na zachód i 25. z północy na południe na terenie 1 mili(1,6 km) x 1 kilometr. Ich szczyty umieszczone są na jednej powierzchni. Żeby to osiągnąć wysokość stalowych prętów waha się od 4,5 m do 8,15 m, tak aby dostosować je do naturalnej rzeźby krajobrazu. Linghting Field znajduje się na wyżynnej równinie otoczonej niewielkimi górami. Nie dość, że jest trudno dostępne, to jeszcze dodatkowo jego oglądanie obwarowane jest szeregiem precyzyjnych instrukcji. Trzeba zostawić na parkingu samochód, podpisać dokument zwalniający artystę od odpowiedzialności na wypadek różnych razów i śmierci widza. Dziennie max. 6. osób może zobaczyć to pole błyskawic/świetliste pole. Do specjalnego domku-kwatery widzowie prowadzeni są przez ok. 30 minut i zostają tam sami przez 20 godzin. Od 1977 roku zobaczyło je już prawie 13,000 widzów.

Dia Foundation stara się także uchronić przed postępującymi zniszczeniach Spiralną Groblę Roberta Smithsona. W tym miesiącu przedstawiciele stanu Utah mają zdecydować czy wydać zezwolenie na odwierty naftowe niedalego spirali.

wtorek, 15 kwietnia 2008

Półmetek, czyli malarstwo w impasie

W Otwartej Pracowni w Krakowie można oglądać od piątku wystawę studentów III roku krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Refleksja nad stanem malarstwa młodych twórców nie jest wesoła; szczegóły w mojej recenzji w Gazecie Wyborczej, a poniżej kilka zdjęć obrazów, żeby było jasne, dlaczego tak narzekam..

Na początek Kasia Prusik ze swoją wizją codzienności.


Studentka zaprezentowała kilkanaście obrazków o tym samym formacie z motywami z otaczającego ją świata - świat ten jest do bólu zwyczajny i banalny. Pamiętacie? To już było!
Pop- banalizm mamy za sobą, ale najwyraźniej nie wszyscy. Na dodatek Prusik stawia na dyscyplinę i dekoracyjność. Po prostu ładnie..





Kolejnym studentem pokazującym obrazy jest Michał Zawada - zdjęcie poniżej.



Łukasz Stokłosa pokazał kilkanaście małoformatowych obrazków z erotyką gejowską. Znów jest ładnie i komercyjnie, takie malarstwo to dobry produkt do sprzedaży, więc na pewno znajdą się zainteresowani.



A poniżej Olga Ząbroń. Kogoś nam to przypomina? Tak i to bardzo..





Na koniec dwa razy Dominik Stanisławski





Nic nowego, nic ciekawego. Przed wejściem na wystawę usłyszałam od koleżanki, że jest jeden dobry obraz. Niestety go nie znalazłam.

niedziela, 13 kwietnia 2008

Kultura dla Tolerancji

Piąta edycja Festiwalu Kultury Gejowskiej i Lesbijskiej Kultura dla Tolerancji startuje w Krakowie 24 kwietnia.
Pełny (bardzo obszerny!) program imprezy, znajdziecie na stronie Fundacji Kultura dla Tolerancji.
Organizatorzy zapowiadają sztukę radykalną i mniej politycznie poprawną, a bardziej queerową i sexy niż w poprzednich latach.


Plakat dla Festiwalu zaprojektował Wilhelm Sasnal.

piątek, 11 kwietnia 2008

Rzeźba napowietrzna

Kiedy patrzyłem jak „rozwieszali” swoje prace na przemiennej i rozsuwalnej na wszystkie strony ścianie z powietrza, powiedziałem im: skoro malowaliście, nie pamiętając o tym, dla końcowego efektu, róbcie to świadomie. Róbcie obrazy powietrzne, takie, które od początku były by przeznaczone na stałą ekspozycję w otwartej przestrzeni. Z braku zróbcie cnotę, zapoczątkujcie nowy kierunek w sztuce „aeryzm"...


cień Dzidy Edwarda Krasińskiego, fot. P. Musiał

Mówiłem to pół żartem, dopóty, dopóki oglądając wyeksponowane na polanie prace, nie stanąłem zaskoczony przed dziełem Edwarda Krasińskiego.[...] On jeden pracował od początku z myślą o pełni powietrza – od ziemi do nieba. Kompozycja Krasińskiego zawieszona była w powietrzu; unosiła się cudem jakiejś lewitacji – z trawy, w której zostawiła swoje czerwone rozpryski, początkowo pionowo w górę, nabierała, skręciwszy nagle w poziom, siły uwyraźnionej smuklejącą, z czerni w biel biegnącą długością, po czym przerwawszy swoją ciągłość – narzucała się po przerwie (pełnej oczekiwania ciosu) ostrym, coraz czerwieńszym końcem kłującym w horyzont. Aż wykrzyknąłem – zdumiony: oto dzieło „aeryczne”, rzecz nowa.


cień pracy Krasińskiego z wystawy indywidualnej w Krzysztoforach (1965), fot.P.Musiał


Dokąd biegła, w co mierzyła ta rzeźba? znak lotu? plastyczny pęd? ta dzida? Zawieszona między dwoma pniami drzew, nie mieściła się w tej przestrzeni; gdyby się nawet wzniosła z samego środka polany , wzrok porwany jej pędem uderzyłby o okalające drzewa z gwałtownością żądającą rozsunięcia zielonej zasłony. Tylko nagi horyzont mógłby zatrzymać na chwilę napięcie tak skierowanego spojrzenia – aby pojednać je z obszarem.

Julian Przyboś pisał tak o pracach Edwarda Krasińskiego z pleneru w Osiekach (1964) w miesięczniku "Poezja" (nr 1/1966).


cień pracy Krasińskiego z wystawy indywidualnej w Krzysztoforach (1965), fot.P.Musiał

Wczoraj w krakowskim Bunkrze otworzyła się wystawa Edwarda Krasińskiego. Luiza Nader, w trakcie wernisażu powiedziała, że wystawa jest znakomita. Ujawnia dotąd nieznane, surrealistyczne wątki twórczości Krasińskiego, jego niezwykłą świadomość odnoszącą się zarówno do przestrzeni wystawienniczej, jak i medium fotograficznego, wydobywa rozgrywki artysty z iluzją i wszelkie ambiwalencje błękitnej linii. Radykalnie zrywa z mitem Krasińskiego jako twardego geometrysty.

Cięcia budżetowe we Francji

Nie tylko polskie instytucje kultury borykają się z problemami. Centre Pompidou odwołało właśnie wystawę Alexandra Caldera, która miała zostać otwarta za miesiąc.



Co jest powodem, oczywiście brak środków finansowych. Ministerialna dotacja została obcięta o 3,2 mln euro (5 mln $), co daje im całkowity roczny budżet w wysokości 102,62 mln euro. Jest to cięcie mniej więcej 6% w stosunku do roku ubiegłego. Decyzja ta była częścią polityki zmniejszania wydatków publicznych wprowadzonej przez Sarkozy’ego.

Jak mówi Alain Seban, prezydent Centre Pompidou, wystawa Alexander Calder, the Paris Years, 1926-33, organizowana razem z Whitney Museum w Nowym Jorku, przeniesiona będzie na następny rok. Wystawa otworzy się w ustalonym terminie w Whitney (październik 2008), a do Pompidou przyjedzie 18 marca 2009.

Agnès Saal, dyrektor generalna Pompidou liczy na zapewnienie odpowiedniej asekuracji dla tej wystawy dzięki prywatnym sponsorom.

6 % cięcie dotacji dotknie wszystkie państwowe muzea francuskie, włącznie z Louvrem i Musée d’Orsay, tylko, że Pompidou nie jest wstanie zarobić 40% swojego rocznego budżetu dzięki samej sprzedaży biletów (zdobywa ok. 25%).

W ramach ciekawostki, w ubiegłym roku Centre Pompidou zebrało 750 tyś euro (1,2 mln $) pieniędzy sponsorskich na swoją działalność.

środa, 9 kwietnia 2008

Perełki na Allegro – ale czy prawdziwe?

Picasso za 50zł (w licytacji), Stażewski za 300zł (w licytacji), Modigiliani za 150zł (licytacja) i do kupienia od ręki Abakanowicz za 2499zł, Chagal za 499.00, Renoir za 199.00. Na Allegro jest wszystko. W opisie właściciele aukcji informują o sygnaturach.. ale jak sprawdzić w internecie, czy kupujemy oryginały?

Przyjrzyjmy się oferowanej pracy Picassa, pochodzi z serii THE ART WORDL Collection, to edycja numerowana: 50 sztuk, w aukcji nie jest napisane, że to oryginał, ale że ma certyfikat (cokolwiek to w tym wypadku oznacza) widnieje na niej podpis autora z 1999 roku – przypomnę: Picasso zmarł w roku 1973…

Z Abakanowicz sytuacja jest mniej oczywista, praca z tej samej edycji (100sztuk) pojawiła się ostatnio na aukcjach w Dom Aukcyjny OSTOJA (cena 3000zł, niesprzedana), Czy to oryginał? Patrząc na monitor 100% pewności nie mamy, litografię bardzo łatwo można sfałszować za pomocą druku cyfrowego…

Cena za pracę Chagala - 499.00 – to już chyba zupełne przebranie miary. Mamy do czynienia z litografią, która była zwyczajną wkładką do czasopisma o sztuce Derriere le Miroir (przy czym nie mogę znależć tej litografii w ofercie DLM), na dodatek jest zgięta w pół - choćby z tego powodu obiekt ma niewielką wartość rynkową.

Z kolei seriografia Stażewskiego, jaką wystawiono na Allegro, pojawiła się na ostatnich na aukcjach w Rempexie (1500zł niesprzedana) i Dom Aukcyjny OSTOJA (2000zł, niesprzedana). Sprzedała się za to w Rempexie pod koniec stycznia, cena warunkowej 1200zł. Jest to edycja 150 sztuk, czy na allegro jest oryginał znów nie wiadomo, ale jeśli tak, wyżej niż 1200zł nie warto licytować, bo można w wymienionych domach aukcyjnych, za 1200zł kupić bezpiecznie niesprzedane obiekty oryginalne z tej edycji.

Nie jestem specjalistką w temacie, więc proszę nie traktować tego tekstu jako przewodnika, warto za to przeczytać porady i uwagi: Michała Maksymiuka z Nautilusa, Andrzeja Osełki z Lamusa i Jana Fejkla z Fejkiel Galery. Artykuł tematu nie wyczerpuje, ale kilka ważnych wskazówek można w nim znaleźć. Panowie, generalnie odradzają zakupy grafik w internecie, ale nie dotyczy to oferty domów aukcyjnych.

Bezpieczna wydaje się prezentowana na Allegro oferta warszawskiej Galerii ART NEW media mamy tu dokładne dane sprzedawcy, który istnieje nie tylko wirtualnie. W Ofercie od obrazów olejnych po tańsze prace na papierze, takich autorów jak np: Modzelewski, Dwurnik, Pągowska. Kupujących nie za wielu, sądząc po komentarzach, ale na pewno rozszerzają krąg odbiorców Galerii.

Opisy aukcji na Allegro są enigmatyczne, sprzedający dbają by nie używać słowa "oryginał", - bo to było by nie zgodne z regulaminem, ale dla uwiarygodnienia oferty zaznaczają np. że obiekt ma certyfikat i sygnaturę. Ceny są zazwyczaj niewysokie, ryzyko zakupienia bezwartościowej reprodukcji, w przypadku grafik - duże.
A wy macie jakieś doświadczenia (dobre/złe) z zakupem sztuki przez Allegro?

niedziela, 6 kwietnia 2008

Drugie targi Art Dubaj

Między 18 a 23 marca w Dubaju miały miejsce już drugie targi sztuki Art Dubai. Impreza sponsorowana jest przez panującego Szejka Mohammeda Al-Maktouma i odbywa się pod patronatem jego syna, ministra kultury Szejka Majida Al-Maktouma.

Art Dubaj zgromadził 70 wystawców (dla porównania w 2007 było ich 30) z Iranu, Libanu, Bahrajnu, Australii, Korei, Ameryki, Europy i samego Dubaju. Jak podaje the Art Nwespaper najwięcej prezentacji poświęconych było sztuce Indii i Środkowego-Wchodu (w 2007 roku były to także pokazy sztuki Indii, ale też Zachodniej, której sprzedaż nie miała wysokich zysków, stąd jej tegoroczne ograniczenie).


Huma Mulji, Arabian Delight, 2008 .

Kto kupował? Charles Saatchi zakupił, przez pośredników, Arabian Delight – najbardziej kontrowersyjny obiekt targów ($8,000/£4,000). Jest to praca z 2008 roku, pakistańskiej artystki Huma Mulji – wypchany wielbłąd upchnięty do wielkiej, niebieskiej walizki! Saatchi zaopatrzył się także w duży portret grupowy autorstwa Jitish Kallat Untitled Eclipse 3, 2007 z Chemould Prescott Road Gallery (Bombaj) za mniej więcej $200,000/£100,000. Frank Cohen, kolekcjoner z Manchesteru kupił za €60,000/£47,000 figuracyjne studium drzew Absence in Cite, którego autorem Jagannath Panda z tej samej galerii.


Jitish Kallat, Untitled Eclipse 3, 2007.

Poza sprzedażą Chemould Prescott Road Gallery, dobrze szło Aicon Gallery m.in. z pracą India Shining z 2007 autorstwa Debanjin Roy, sprzedaną za $20,000/£10,000 – odlew przedstawiający pomalowanego na czerwono Ghandiego siedzącego przed laptopem.


fragment pracy Debanjin Roy, India Shining, 2007.

Zachodnie galerie nie były zachwycone wynikami, choć Rossi and Rossi, z pokazem indywidualnym tybetańskiego artysty Gonkar Gyatso sprzedał w zasadzie całą serię God (kaligrafie, kolaże, połyskliwe nalepki £16,500 per sztukę), a Buddha in our Time z 2008 duży obraz bóstwa został zakupiony przez Australijską White Rabbit Foundation za £45,000.

Targom Art. Dubai Fair towarzyszą satelickie Creek Art Fair, których założycielką jest Mona Hauser.

Czy zainteresowanie sztuką azjatycką i krajów arabskich jest przejawem kryzysu rynku sztuki w Europie (mam na myśli zmęczenie i znudzenie zalewającymi nas tysiącami nazwisk i ogromną ilością malarstwa, które jednak nie za wiele wnosi)? Czy z naszą europocentryczną kulturą i wynikającym z niej wychowaniem będziemy w stanie przyjąć tą twórczość? Sprzedaż sprzedażą, ale czy w ogóle możemy ją zrozumieć, czy wpadniemy w pułapkę czytania tej sztuki z zachodniej perspektywy? Ale nie jest to nowy problem...

Zapraszam na stronę Art Forum, gdzie znajduje się relacja z targów (też fotograficzna).

czwartek, 3 kwietnia 2008

Sztuka na Allegro

Co kilka miesięcy art blogi donoszą, że na Allegro można kupić obraz jakiegoś znanego lub mniej znanego artysty współczesnego. Żadna to sensacja, biorąc pod uwagę, że w serwisie jest aktualnie kilka tysięcy płócien wystawionych na sprzedaż. Jakie to obrazy, to zupełnie inna sprawa; króluje masowa produkcja dekoracyjna i propozycje typu „dopasuj obraz do salonu”. Mimo to twórcy ciągle próbują możliwości serwisu.

Prekursorką sprzedaży obrazów na Allegro jest Anna Okrasko, która testując możliwość utrzymania się z własnej sztuki jako młoda, zdolna, ale nieznana twórczyni, wystawiła na aukcji 8 swoich prac (prezentacja dokumentacji projektu na wystawie „Jak się robi obrazki”, Galeria „Zakręt" 2005 roku),.
Małe formaty, ładne, abstrakcyjne obrazy – wszystko dla wygody i prawdopodobnego gustu nowoczesnego, kupującego sztukę w internecie, nabywcy.
Jak skończyła się dla Okrasko rezygnacja z pośrednictwa galerii w sprzedaży? Cóż, inicjatywa malarki spotkała się z zupełną obojętnością kupujących, chociaż ceny były bardzo przystępne. Aukcje się skończyły, kupujących nie było.

Anna Okrasko, z cyklu "Mój profesor maluje w paski, a ja w groszki, bo to jest bardziej dziewczęce", 2004

Później można było na allegro kupić wystawione przez Paulinę Lignar portrety „topowych polskich postaci literackich” Michała Witkowskiego i Adama Wiedemana. Portret Wiedemana licytował się do… 83zł i wobec tego, że nie osiągnął ceny minimalnej, nie został sprzedany. Za same obrazy Lignar została okrzyknięta w komentarzach art.bloxa, który podał info o projekcie, "tandeciarą", w przypadku tych prac zresztą słusznie. Na dodatek młoda malarka akcję, potraktowała bardzo serio, bez odrobiny dystansu i poczucia humoru, naiwnie uważając, że znalazła doskonały sposób na promocje swojej sztuki i sztuki współczesnej w ogóle.

Adam Wiedemann, Paulina Lignar, olej na płótnie, 2004

Teraz na Allegro trafił portret Saddama Husajna Michała Stachyry, cena wywoławcza 5 tys, kup teraz 12 tys. Obraz, jak informuje opis aukcji, jest aktualnie własnością artysty, więc to on sam (chyba, że jest to dowcip złośliwych znajomych…) zdecydował się na taką sprzedaż/promocje swojej twórczości. Strategia jak widać z przykładów powyżej, nieskuteczna, jako projekt artystyczny nieświeża, a jako autentyczna propozycja sprzedaży – zobaczymy.
Do końca licytacji zostało jeszcze 6 dni, tymczasem chętnych brak, ale za to odsłon aukcji aż 640. Biorąc pod uwagę frekwencję na wystawach sztuki współczesnej, wynik całkiem atrakcyjny.


Jako, że ktoś dramatycznie stara się, na prawo i lewo, aukcję Stachyry zareklamować wpisując jej adres w różnych miejscach (również u nas w komentarzach) mimo, że koncept wątły, a obraz jak widać, doceniam starania promocyjne i zapraszam do dyskusji o tym, czy Allegro to dobre miejsce do sprzedaży/kupowania sztuki współczesnej? Pytanie po przeczytaniu tego wpisu jest nieco tendencyjne, ale spróbujmy.

środa, 2 kwietnia 2008

Lifting fasady Tate Modern




Blu, street arter z Barcelony.

Wczoraj Tate Modern podało informację o planowanym odświeżeniu fasady galerii od strony Tamizy. Dokona tego grupa znanych street arterów i artystów działających w przestrzeni publicznej. Każdy z nich dostanie obszar mniej więcej 15x12 metrów. Kuratorem tego projektu jest Cedar Lewisohn i liczy na to, że prace będą wystawiane między majem a sierpniem 2008. Wśród artystów znajdą się Blu z Bolonii, który tworzy duże malowidła, często z przedstawiające makabryczne fantazje dotyczące m.in. śmierci; paryski fotograf JR (Karol Hordziej pisał o nim na swoim blogu - zapraszam); Sixeart z Barcelony inspirujący się komiksami; Os Gemeos - bracia bliźniacy z São Paulo, którzy zaczynali robić graffiti ponad 20 lat temu; Nunca - produkujący prace inspirowane kulturami Ameryki Południowej; Faile - nowojorski kolektyw założony w 1999 roku.


JR, paryski fotograf działający w przestrzeni publicznej, często nie do końca legalnie.

wtorek, 1 kwietnia 2008

Zmarł Angus Fairhurst



29 marca w wieku 41 lat zmarł Angus Fairhurst, jeden z 16. studentów Goldsmith's College, którzy wzięli udział w wystawie Freeze z 1988 roku. Fairhurst odebrał sobie życie. Policja odnalazła ciało w lesie niedaleko Bridge of Orchy w Szkocji.

W wypowiedzi dla The Guardian Sir Nicholas Serota powiedział, że pomimo stworzenia jednych z najbardziej zajmujących, błyskotliwych i spostrzegawczych prac swojej generacji i ogromnego wpływu na swoich przyjaciół, Fairhurst deprecjonował swój talent.

Sarah Lucas, Damien Hirst i Angus Fairhurst byli bliskimi przyjaciółmi. W 2004 roku brali udział we wspólnej wystawie w Tate Britain In-A-Gadda-Da-Vida.

Indywidualna wystawa Fairhursta w galerii Sadie Coles HQ w Londynie została zamknięta w dniu śmierci artysty.


Jedna z najpopularniejszych prac Angusa Fairhursta, A Couple of Differences Between Thinking and Feeling II, 2003.